To będzie pierwsze, większe wydarzenie w piłce ręcznej w stolicy Wielkopolski od 2011 roku, kiedy to polska reprezentacja w "Arenie" zagrała z Portugalią o punkty w eliminacjach mistrzostw Europy. Choć ta dyscyplina sportu ma w Poznaniu i regionie duże tradycje, to jednak największe imprezy omijają to miasto ze względu na brak nowoczesnego obiektu.

 

Poznańska "Arena", która liczy już 45 lat, znów ożyje, a to za sprawą finału 53. edycji Pucharu Polski, w którym zmierzą się dwaj odwieczni rywale z Kielc i Płocka. Wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Bogdan Sojkin podczas konferencji prasowej nie krył radości, że takie spotkanie odbędzie się właśnie w jego rodzinnym mieście.

 

 - Będąc zawodnikiem Grunwaldu Poznań dwukrotnie, w 1979 i 1980 roku, zdobyłem Puchar Polski. A to drugie trofeum wywalczyliśmy właśnie w tu, w +Arenie+, pokonując w finale Hutnika Kraków - wspomniał.

 

Jak zauważył, kibice w Poznaniu nie mają zbyt wielu okazji do oglądania najlepszych zawodników na świecie, bowiem wspomniany Grunwald, trzykrotny triumfator krajowego pucharu i mistrz Polski z 1971 roku, obecnie występuje w pierwszej lidze, zajmując odległe dziewiąte miejsce.

 

 - W "Arenie" kibice zobaczą dwie najlepsze drużyny w Polsce, które liczą się też na arenie międzynarodowej. Oba z powodzeniem grały w Lidze Mistrzów, a PGE Vive w ostatni weekend wręcz rozbiło drużynę szejków, czyli PSG - podkreślił Sojkin.

 

Finał PP od 2017 roku rozgrywany jest w nowej formule - o tym, kto zdobędzie trofeum decyduje jeden mecz na neutralnym terenie; przed rokiem w Kaliszu kielczanie pokonali Azoty Puławy 35:29. Zespół PGE VIVE wygrywa te rozgrywki nieprzerwanie od 2009 roku, łącznie na swoim koncie ma 15 triumfów w Pucharze Polski.

 

W Poznaniu zespół trenera Tałanta Dujszebajewa wystąpi bez kontuzjowanych Michała Jureckiego i Daniela Dujshebaeva, a do zdrowia wraca Krzysztof Lijewski. Z kolei w płockiej drużynie wykluczony jest udział Bośniaka Marko Tarabochii.

 

Organizatorzy finału spodziewają się, że spotkanie obejrzy ponad trzy tysiące widzów.

 

 - Przygotowaliśmy 3200 biletów, ok. dwóch tysięcy już sprzedaliśmy. Było też 600 biletów dla dzieci i młodzieży po pięć złotych, ale dużą część wykupił jeden ze sponsorów i te wejściówki zostaną rozdane za darmo - tłumaczył Sojkin.

 

Kilka dni po męskim finale, 18 maja w Gnieźnie odbędzie się kolejny finał Pucharu Polski, tym razem o trofeum będą walczyć żeńskie zespoły Pogoni Szczecin i Metraco Zagłębia Lubin.

 

Mecz PGE VIVE - Orlen Wisła odbędzie się 12 maja o godz. 13.