Łukasz Borowski: Czym dla Ciebie jest ten finał? Na pewno przychodząc do Lechii wyznaczyłeś sobie jakieś cele...

 

Błażej Augustyn: Jak każdy piłkarz chcę wygrywać trofea. Nie grałem w wielkich klubach i nie było mi to może dane. Cieszę się, że doszliśmy z Lechią do tego momentu i możemy pozwolić sobie na ten komfort znalezienia się na Stadionie Narodowym. Nie nastawiam się jednak na to, żeby ten finał tylko rozegrać.

 

Jest coś w tym stwierdzeniu, że Piotr Stokowiec zbudował Ciebie i Michała Nalepę. To on wymyślił tę parę środkowych obrońców?

 

Zaufanie trenera to główna rzecz, której potrzebuje wielu zawodników, łącznie z nami. Michał też został przywrócony do drużyny przez trenera Stokowca. Jak widzimy, trzeba zaufać piłkarzowi, dać mu szansę, a wtedy zawodnik może się odpłacić.

 

Ile w trenerze jest psychologa, ile mentora?

 

Wszystkiego po trochu. Trener przede wszystkim musi być dobrym trenerem, a oprócz tego psychologiem. Nie jest łatwo zarządzać grupą 25-30 mężczyzn. Każdy, kto prowadził zespół, wie o tym. Trafne wskazówki, dobry przekaz, a na końcu my musimy to dobrze wykorzystać, zrealizować w meczu.

 

Jaka pierwsza myśl pojawia się w głowie, kiedy masz przed oczami PGE Narodowy i 2 maja?

 

Na pewno będzie duża adrenalina, bo każdy z nas uwielbia grać przy dużej publice. Mecz o wszystko, dlatego musi być koncentracja, mobilizacja, pełen ogień. Nie wyobrażam sobie naszego zespołu inaczej, bo każdy z nas myśli podobnie. Może dlatego w podobny sposób rozgrywamy mecze, bo rozumiemy się bez słów?

 

Transmisja finału Totolotek Pucharu Polski w czwartek w Polsacie Sport od godz. 14:00 i Polsacie od godz. 15:50.