Kowalski: Duch wielkiego Johana unosi się nad Ajaksem

Piłka nożna
Kowalski: Duch wielkiego Johana unosi się nad Ajaksem
fot. PAP/EPA

Ajax spacerkiem zmierza do finału Ligi Mistrzów. Gracze Erika ten Haga perfekcyjnie korzystają z niby banalnej, ale jakże mądrej maksymy swojego klubu „wychodź na boisko i ciesz się grą”. Ich zwycięstwo w Londynie nad Tottenhamem było bezdyskusyjne i praktycznie niezagrożone. Choć zaliczka jest minimalna przed meczem rewanżowym, to angielskiej drużynie pozostają jedynie złudzenia.

Wielu kibiców oczyma wyobraźni widzi walkę w wielkim finale pomiędzy Ajaksem i Barceloną, czyli zespołami grającymi w podobnym stylu, mającymi podobne idee i wiele wątków łączących ich historię.

 

O ile po pierwszej spektakularnej wygranej w tym roku na wyjeździe z Realem Madryt 4:1, można było szukać jej przyczyn w głębokim kryzysie, jaki dopadł triumfatora poprzednich edycji, to kolejne nad Juventusem i teraz Tottenhamem już absolutnie rozwiały wszelkie wątpliwości. To nie jest żaden meteoryt, wybryk natury, łut szczęścia charakterystyczny dla kilku innych drużyn w poprzednich latach, ale prawdziwa siła. Trzeba to powiedzieć wprost: obecny Ajax jest potęgą. Drużyną sformatowaną pod wymiar Ligi Mistrzów. Z jednej strony młodziutką, prezentującą światu nowe wschodzące gwiazdy, jak Frenkie de Jong, Donny van de Beek, Mathiijs de Ligt czy Andre Onana, z drugiej dojrzałe, ukształtowane postaci jak Dusan Tadić, Lasse Schoene, Nicolas Tagliafico czy Daley Blind. 

 

Ale tu nie chodzi jedynie o dobór zawodników, którzy są w odpowiednim wieku, aby stworzyć drużynę na wysokim poziome, nie tylko o odpowiedni balans pomiędzy młodymi czy starszymi lub ich indywidualne umiejętności. Tak przecież budowanych jest wiele zespołów najbogatszych lig i efektów nie ma.

 

Jordi Cruyff syn słynnego Johana, który jest najważniejszym punktem odniesienia dla wszystkiego co „ajaksowe”, w swojej kolumnie opinii w hiszpańskim „El Mundo” wyjaśnia w dużym w skrócie o co chodzi w tym klubie. „W akademii obowiązuje maksyma, która jest wbijana do głów młodych chłopaków od ich pierwszego dnia w tym miejscu - jeśli jesteś wstydliwy, to tutaj komplikujesz sobie życie.” Chodzi oczywiście o pewność siebie, wyjątkową pozytywną sportową arogancję, których uczy się młodych graczy od samego początku. Czy później można się dziwić, że nastolatek daje sobie radę w roli kapitana i nie ma żadnego problemu z rywalizacji na poziomie ostatnich faz Ligi Mistrzów?

 

Przecież nawet w tym ostatnim meczu z Tottenhamem od graczy z Amsterdamu biła taka pewność siebie, jak gdyby każdy z nich miał za sobą po dziesięć lat kariery na najwyższym poziomie europejskim. Przez jakieś pół godziny w ciągu której padła zwycięska bramka Van de Beeka pokazali wszystko to co już znamy z wcześniejszych kapitalnych spotkań, a następnie skutecznie odbierali rywalowi ich i tak nadwątlone argumenty ofensywne. W tym momencie pokazali, że nie tylko świeżość i brawura są ich atutami, ale potrafią grać także wytrawnie taktycznie, w sposób bardziej wyrachowany. Nie tylko atakować, ale przyczaić się i czekać na swoją kolejną szansę (Neres trafił piłką w słupek). 

 

Można sobie oczywiście zadawać pytanie dlaczego przez wiele wcześniejszych lat w Amsterdamie nie udawało się stworzyć drużyny, która skutecznie rywalizowaliby z najlepszymi. Przecież tak dobra praca z młodzieżą i to dokładnie według tych samych schematów nie jest niczym nowym. Odpowiedź burzy tutaj oczywiście nieco narrację o tym, że to ekipa budowana za drobne. Otóż nie, trzeba było jednak wydać kilkadziesiąt milionów euro, aby tę rodzimą młodzież wzmocnić. To nie są sumy porównywalne do najbogatszych klubów, ale nie jest to mało. Polskie kluby nawet się nie zbliżają do wartości takich jak choćby transfer Blinda (17 mln euro).

 

Wyjątkowo dobrze dobrano też trenera. Erik ten Hag rośnie razem z drużyną. Ale nie jest to oczywiście szkoleniowiec, który był jakimś „nołnejmem”, po prostu jego kandydatura do tego akurat klubu holenderskiego nie była wcale oczywista. To za jego sprawą w przeciągu kilku miesięcy Ajax z drużyny fantastycznej, ale jednak chimerycznej, potrafiącej przegrać ze słabym Heraklesem lub Feyenoordem aż 2:5, stał się zespołem dojrzałym i chyba już obliczalnym. Kalkulacja, z której będzie wynikało, że właśnie ten zespół w sezonie 2018/19 wygra Ligę Mistrzów jest obarczona coraz mniejszym ryzykiem.

 

WYNIKI I TERMINARZ LIGI MISTRZÓW

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2018/2019 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym PolsaciePlusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach. 

Cezary Kowalski, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie