Klimala: Zmarnowałem doskonałą okazję, winę biorę na siebie

Piłka nożna

Piłkarze Lechii Gdańsk zdobyli Totolotek Puchar Polski. W meczu na PGE Narodowym pokonali Jagiellonię Białystok 1:0 po golu Artura Sobiecha w doliczonym czasie gry. Przez większość spotkania przewagę miała jednak ekipa z Podlasia, a jednej z doskonałych sytuacji nie wykorzystał Patryk Klimala. - Winę biorę na siebie. Przyjechaliśmy po Puchar Polski, wyjeżdżamy więc niezadowoleni - powiedział w rozmowie z Marcinem Feddkiem.

Marcin Feddek: Puchar Polski wymknął się Jagiellonii z rąk. Sam miałeś na początku bardzo dogodną sytuację, w całym spotkaniu stworzyliście więcej okazji niż rywal. Końcówka należała jednak do Lechii Gdańsk.

 

Patryk Klimala: Rzeczywiście miałem dobrą sytuację i nie ma wymówki, powinienem zdobyć bramkę. Dostałem idealne podanie i powinienem strzelać, a nie przyjmować piłkę. Poza tym przyjąłem ją źle. Winę biorę na siebie. A w końcówce chyba zabrakło koncentracji, Artur Sobiech to wykorzystał.

 

Przez cały mecz to Wy narzucaliście warunki. Może to dzięki temu Lechia załapała w końcówce drugi oddech?

 

Wydaje mi się, że podczas meczu nie mieliśmy żadnych kłopotów, Lechia nie miała groźnych sytuacji. Nieuznany gol Flavio Paixao był dla nas ostrzeżeniem, druga bramka była zdobyta prawidłowo i już nie mieliśmy nic do powiedzenia.

 

Jakie to uczucie zagrać na Stadionie Narodowym?

 

Mimo, że mecz jest przegrany, to uczucie jest bardzo fajne. Jednak przyjechaliśmy tu wygrać, nie udało się, więc nie możemy być zadowoleni.

Marcin Feddek, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze