Trudno wskazać faworyta czwartkowego spotkania. Jagiellonia to aktualny wicemistrz Polski, który obecnie zajmuje czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy. Lechia długo prowadziła w lidze, ale po niedawnej porażce z Legią Warszawa przed własną publicznością (1:3) spadła na drugie miejsce.

 

W drodze do finału PP piłkarze z Białegostoku wyeliminowali kolejno: Lechię Dzierżoniów (1:0 na wyjeździe), GKS Katowice (1:0 po dogrywce na wyjeździe), Arkę Gdynia (2:0 na wyjeździe), Odrę Opole (2:0 na wyjeździe) i w półfinale Miedź Legnica (2:1 u siebie). Z kolei drużyna z Gdańska poradziła sobie kolejno z Wisłą Kraków (1:1, 5-4 w rzutach karnych na wyjeździe), Resovią Rzeszów (3:1 na wyjeździe), Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (3:1 na wyjeździe), Górnikiem Zabrze (2:1 na wyjeździe), a w emocjonującym półfinale pokonała w Częstochowie Raków 1:0.

 

Rzecznik prasowy PZPN - Jakub Kwiatkowski przyznał, że biletów finał nie ma już od dwóch tygodni. - Na trybunach spodziewanych jest 48-49 tysięcy widzów, ponieważ niektóre sektory, jako tzw. buforowe, będą wyłączone z użytkowania - zaznaczył rzecznik Polskiego Związku Piłki Nożnej.

 

Oba kluby mają na koncie po jednym triumfie w Pucharze Polski i po jednej porażce. Jagiellonia zwyciężyła w 2010 roku (1:0 z Pogonią Szczecin), natomiast w 1989 roku przegrała z Legią Warszawa 2:5. Trzydzieści lat temu przeciwko Legii w finale w Olsztynie zagrał prezes Jagiellonii - Cezary Kulesza. Jako ówczesny gracz "Jagi" wszedł na boisko na ponad 20 minut (na murawie pojawił się z ławki rezerwowych).

 

- Nie można przed meczem powiedzieć, że wynik jest nieważny i można go przegrać, bo już jesteśmy w finale. Piłkarze mają swój cel i chcą wygrać, ale taki cel mają też piłkarze Lechii - zaznaczył Kulesza. Ponadto prezes białostoczan wyraził nadzieję, że będzie to emocjonujące spotkanie dwóch zespołów z czołówki Ekstraklasy.

 

Lechia w 1983 roku, wówczas jako zespół z trzeciego poziomu ligowego, pokonała Piasta Gliwice 2:1. Porażki doznała w 1955 roku - 0:5 z Legią Warszawa. - W tym meczu moje serce bije dla Lechii i mam nadzieję, że biało-zieloni także przejdą do historii, ale szanse obu zespołów oceniam 50 na 50. To jest jedno spotkanie, w którym często o wyniku decyduje przypadek. Wszystko się może zdarzyć, co też pokazała chociażby w 2017 roku Arka, która była niżej notowana od Lecha Poznań, a wywalczyła trofeum. Ponadto gdynianie dwa razy okazali się lepsi od Legii Warszawa w konfrontacji o Superpuchar Polski - stwierdził gość niedzielnego Cafe Futbol, Jacek Grembocki.

 

Czwartkowy mecz będzie dla finalistów szczególny, nie tylko z racji prestiżu i rangi zawodów. Obie drużyny po raz pierwszy wystąpią bowiem na PGE Narodowym. Finał tradycyjnie będzie miał szczególną oprawę, np. przed jego rozpoczęciem zostanie odegrany hymn państwowy.

 

Na sędziego głównego został wyznaczony Bartosz Frankowski z Torunia. Na liniach pomogą Jakub Winkler i Adam Kupsik. Arbitrem technicznym będzie Paweł Raczkowski, sędzią VAR Tomasz Kwiatkowski, a AVAR (asystent VAR) - Marcin Borkowski.

 

Już wcześniej przeprowadzono losowanie, zgodnie z którym formalnym gospodarzem finału będzie Jagiellonia. Rola gospodarza oznacza, że klub ma m.in. pierwszeństwo przy wyborze strojów, czyli może zagrać w swoim pierwszym komplecie. Ponadto drużyna z Białegostoku otrzyma szatnię oraz ławkę rezerwowych reprezentacji Polski, która gra na PGE Narodowym w meczach eliminacji ME i MŚ.

 

Transmisja finału Totolotek Pucharu Polski: Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk w Polsacie i Polsacie Sport o godzinie 15:50. Przedmeczowe studio od godz. 14.00.