Przemek Garczarczyk: Miguel, pamiętam naszą dyskusję w Las Vegas, po drugiej walce Gołowkin kontra Alvarez: ciągle nie byłeś przekonany, czy Canelo jest w pierwszej dziesiątce najlepszych meksykańskich pięściarzy wszech czasów. Na kilkadziesiąt godzin przed walką Alvareza o już trzeci pas wagi średniej - jest?

 

Miguel Maravilla: Jest, załapuje się do stawki naszych herosów. Mamy w czym wybierać, jesteśmy bardzo wybredni. Ta lista jest bardzo ekskluzywna. Od porażki z Mayweatherem, Canelo jest coraz lepszy, w zapomnienie, po dwóch zwycięstwach, dodaniu pasa w wyższej kategorii wagowej, zapominamy powoli o wpadce dopingowej z wołowiną. Najważniejsze, ważniejsze nawet od pasów jest to, że teraz w elicie jeśli chodzi o umiejętności, walczy w prawdziwym meksykańskim stylu. Zasługuje na pierwszą dziesiątkę, a jak będzie dalej? Ma dopiero 28 lat, poczekamy spokojnie do końca kariery.

 

Daleko do pierwszej piątki?

 

Daleko, bo pierwsza piątka to historia boksu. Nie tylko w Meksyku. Możemy usiąść z 100 fanami pięściarstwa z Guadalajary czy Mexico City i pewnie będziemy mieli 95 różnych zestawień, kto na pierwszą piątkę zasługuje. Każdy z nich to wielokrotny mistrz świata, każdy brał udział w legendarnych walkach.


A Twoja lista?

 

Zacznijmy od numeru 5: Eric Morales, choć równie dobrze mógłby tutaj być Juan Manuel Marquez. Dalej to Marco Antonio Barrera, na trzecim miejscu wstawiłbym Rubena Olivaresa, a na drugim zaczyna się dyskusja na całego. Salvador Sanchez zginął w wypadku samochodowym mając zaledwie 23 lata. Nie mamy pojęcia, co jeszcze mógł wygrać, ale i tak jest już legendą. Numer 1 to bezwzględnie Julio Cesar Chavez – do dziś uosobienie wszystkiego, co oznacza boks po meksykańsku.

 

Wróćmy do Canelo. Słyszałeś określenie „to Meksykański Mayweather”? Sweterki za 15,000 dolarów od Louis Vuitton, samochody za pół miliona dolarów, zegarki za 150,000 tysięcy – to ostatnio wizerunek Alvareza.

 

Słyszałem - to jest problem. Nie ma nic wspólnego z tym, co Canelo robi na ringu, ale ja doskonale rozumiem takie opinie meksykańskich kibiców. Nigdy nie wolno zapominać, że 90 procent Meksykanów to nie są ludzie w białych kołnierzykach. To ciężko pracujący, 60 godzin tygodniowo ludzie, którzy harują, żeby zapewnić normalne życie rodzinie. Nie lubimy ekstrawagancji. Wolimy skromność, tego wymagamy. Herosem nie jest ten, który lata prywatnym samolotem, ale ten, który może latać, ale tego nie robi. Nie zapomnij - my już to wcześniej, jako Meksykanie, przerabialiśmy: dzisiejszym promotorem Canelo, Oscarem De La Hoya. To nawet nie chodziło o to, że urodził się w Los Angeles, bo rodzice Oscara byli przecież biednymi Meksykanami. Był za ładny, często to podkreślał, kręcił się w sferach Hollywoodu, nagrywał płyty z muzyką pop. Nawet pomimo jego sukcesów, trudno go było wszystkim zaakceptować. Nie chcę powiedzieć, że Alvarez nie jest człowiekiem z natury skromnym...ale przyjął status supergwiazdy, ze wszystkimi jej pułapkami. Kibicom to się nie podoba, nawet jak to nie ma nic wspólnego z ringiem.

 

Kończąc na ringu: twoje przewidywania przed walką w „T-Mobile Arena”?

 

Spodziewam się bardzo dobrej walki w Las Vegas. Nie będzie łatwo Canelo, bo Jacobs to bardzo wszechstronny pięściarz. Na pewno będzie trafiał Alvareza, zmusi go do walki. Typ? Na punkty zwycięża canelo, dodaje do kolekcji trzeci pas mistrza świata wagi średniej.

 

Transmisja gali z walką Canelo Alvarez - Danny Jacobs w nocy z soboty na niedzielę od godziny 3:00 w Polsacie Sport!