W wypełnionej w komplecie hali Moda Center w Portland (na trybunach zasiadło 20 193 widzów) widzowie obejrzeli emocjonujący mecz, w którym prowadzenie zmieniało się 24 razy. Było to dopiero drugie w historii play off w lidze NBA spotkanie, do którego rozstrzygnięcia potrzebne były cztery dobrywki. Poprzednio taki maratoński mecz rozegrały Boston Celtics i Syracuse Nationals w 1953 roku.

 

Zespół gospodarzy, którzy pozostają niepokonani w play off na własnym parkiecie, poprowadził do zwycięstwa CJ McCollum. Zdobył 41 punktów, wyrównując swój rekord w fazie pucharowej rozgrywek.

 

- Naprawdę bardzo chcieliśmy wygrać u siebie mecz numer trzy. Mówi się przecież, że zespół, który jest lepszy w trzecim spotkaniu serii, ma 70 procent szans na zakwalifikowanie się do następnej rundy - zauważył McCollum.

 

Damian Lillard dodał 28 dla zwycięzców. Decydujące o wygranej punkty zdobył dwoma celnymi rzutami wolnymi rezerwowy Seth Curry na 2,8 s przed końcem czwartej dogrywki. Goście nie zdążyli już skutecznie odpowiedzieć.

 

Wyżej rozstawionej ekipie Denver (nr 2 w Konferencji Zachodniej) nie pomogło 34 pkt Jamala Murraya ani trzecie w play off tzw. triple-double Nikoli Jokica, na które złożyło się 33 pkt, 18 zbiórek i 14 asyst.

 

Czwarte spotkanie tych zespołów odbędzie się w niedzielę także w Portland.

 

Wcześniej najlepszy zespół ligi w sezonie zasadniczym Milwaukee Bucks, przywrócił sobie kontrolę nad rywalizacją z Boston Celtics w półfinale Konferencji Wschodniej, wygrywając drugi kolejny mecz, tym razem na wyjeździe, 123:116.

 

W hali TD Garden (komplet 18624 widzów) jak zwykle błyszczał reprezentant Grecji Giannis Antetokounmpo, który zanotował 32 pkt, 13 zb. i osiem asyst. Wspierali go rezerwowy George Hill (zmiennik Eirica Bledsoe na pozycji rozgrywającego) - 21 pkt i Khris Middleton - 20.

 

Antetokounmpo oddał w tym meczu tylko 13 rzutów z gry (trafił osiem), ale - często faulowany przez rywali - wykonał 22 rzuty wolne (16 celnych). Wliczając dwa mecze sezonu regularnego, gwiazdor Milwaukee w każdym występie w Bostonie w tym sezonie zdobywał co najmniej 30 pkt.

 

- Nadal zamierzam grać tak agresywnie. Tego oczekują ode mnie partnerzy z zespołu. Jeśli cały czas będę musiał brać na siebie odpowiedzialność, będę to robił - powiedział Antetokounmpo, jeden z głównych faworytów - obok Jamesa Hardena z Houston Rockets - do tytułu najbardziej wartośckiowego (MVP) zawodnika sezonu.

 

W drużynie gospodarzy wyróżnili się w piątek Kyrie Irving - 29 pkt i Jayson Tatum - 20.

 

Ten pierwszy nie krył irytacji pracą arbitrów.

 

- To niedorzeczne, że odgwizdano aż 22 rzuty wolne (na korzyść Antetokounmpo - PAP). To spowalnia grę i uniemożliwia zdobywanie punktów - narzekał Irving, mistrz NBA z 2016. Sam jednak był tego dnia na bakier ze skutecznością - z gry trafił tylko osiem z 22 prób.

 

Czwarty mecz w tej parze odbędzie się w poniedziałek, również w Bostonie.

 

WYNIKI I TERMINARZ NBA