W pierwszej tercji po golach Vince'a Dunna dla Blues oraz Norwega Matsa Zuccarello dla Stars był remis 1:1. Kolejne części meczu też kończyły się remisem, ale bezbramkowym. Na decydującego gola kibice musieli czekać blisko 70 minut, w dużej mierze z powodu świetnej postawy bramkarza Teksańczyków - Bena Bishopa. 32-latek obronił aż 52 strzały, natomiast jego vis-a-vis Jordan Binnington 29.

 

W drugiej dogrywce Bishop skapitulował w pechowych dla niego okolicznościach. Po strzale Roberta Thomasa krążek odbił się od słupka, a potem od boku jego maski. Gdy spadł na lód dopadł do niego Maroon i wepchnął do siatki.

 

- Pierwsze słowo jakie przychodzi mi do głowy to frustracja. Mieliśmy swoje szanse, ale niestety nasz sezon skończył się po golu straconym w dogrywce - przyznał Bishop, który przed bramką Maroona zatrzymał 46 kolejnych uderzeń.

 

Następnego rywala Blues poznają w środę. Tego dnia, również w siódmym meczu, hokeiści San Jose Sharks podejmą Colorado Avalanche.

 

W finale Konferencji Wschodniej znalazły się ekipy Boston Bruins i Carolina Hurricanes.

 

WYNIKI I TERMINARZ NHL