Przypomnijmy, że Hurkacz musiał przebrnąć przez dwie rundy kwalifikacyjne, aby awansować do drabinki głównej turnieju ATP w Madrycie. W pierwszej rundzie poradził sobie z Alexem de Minaurem (6:3,6:4), natomiast w drugiej rundzie okazał się lepszy od Lucasa Pouille (7:5,6:1). W tym samym czasie czwartkowy rywal Polaka, Zverev był rozstawiony w pierwszej rundzie, a swój pierwszy mecz na korcie w stolicy Hiszpanii stoczył przeciwko utytułowanemu Davidowi Ferrerze, którego pokonał (6:4,6:1).

 

Początek rywalizacji należał do Hurkacza, który wymusił na 22-letnim Niemcu błąd i przy swoim serwisie wygrał pierwszego gema. W drugim gemie nasz reprezentant popisał się znakomitym returnem, a także wykorzystał kolejne pomyłki Zvereva. To sprawiło, że wrocławianin szybko wykorzystał break pointa i podwyższył prowadzenie w premierowym secie. Rozstawiony z numerem czwartym niemiecki tenisista wrócił do dobrej dyspozycji w trzecim gemie, w którym przełamał Polaka, ale były to miłe złego początki dla naszego zachodniego sąsiada. Nieco apatycznie wyglądający Zverev nie był w stanie odpowiedzieć na bardzo dobre forhendy Hurkacza, który objął prowadzenie już 4:1.

 

Hurkacz poszedł za ciosem w dalszej fazie rywalizacji. Nie brakowało ciekawych wymian, w których również brylował Zverev, ale po asie serwisowym, to Polak miał piłkę setową w górze, którą wykorzystał za trzecim podejściem, po skutecznym forhendzie.

 

Drugi set był o wiele bardziej wyrównany. Po sześciu gemach na tablicy świetlnej widniał wynik 3:3, bez przełamania któregokolwiek z zawodników przy serwisie rywala. Sytuacja uległa zmianie w siódmym gemie, w którym Niemiec prowadził już 40:0, ale nagle dostał zadyszki, popełniając błędy. Hurkacz najpierw doprowadził do równowagi, a potem dzięki kapitalnej wymianie dokonał upragnionego break pointa, jeszcze przed zmianą piłek.

 

Niestety, wrocławianin nie poszedł za ciosem. Przy swojej zagrywce to Zverev miał break pointa, którego wykorzystał i doprowadził do remisu w drugiej partii 4:4. Chwilę później Niemiec wygrał drugiego gema z rzędu i był o krok od zwycięstwa w całym secie.

 

"Dawaj Hubert!" - krzyknął jeden z kibiców na trybunach, chcąc zmotywować Hurkacza do lepszej postawy w końcówce seta. Stało się jednak inaczej, ponieważ rozpędzony Zverev dostrzegł niepewność w grze Polaka i grając nieco asekuracyjnie, pozwalał mu na popełnianie błędów. W konsekwencji niemiecki tenisista dopiął swego i o wszystkim musiał zadecydować trzeci set.

 

Riposta Hurkacza nastąpiła już na początku kolejnej odsłony, w której udało mu się przełamać Zvereva w pierwszym gemie, aby w następnym stoczyć wyrównany bój. Przy stanie 40:30 dla Polaka doszło do bardzo długiej wymiany, w której zwycięsko wyszedł nasz reprezentant.

 

Zverev jednak tak łatwo nie poddał się i przełamał Polaka w czwartym gemie, doprowadzając do remisu 2:2. Emocji nie brakowało w dalszej fazie konfrontacji. W szóstym gemie długo trzeba było czekać na wyłonienie triumfatora, ale wreszcie przewagę wykorzystał Hurkacz i zrobiło się 3:3. Im bliżej końca pojedynku, tym nerwowość dawała się we znaki obu zawodnikom.

 

W decydującej rozgrywce o wiele bardziej doświadczony i utytułowany Zverev przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść, mimo że Hurkacz miał sporo okazji do tego, aby odwrócić losy rywalizacji. Skuteczniejszy w wymianach był jednak Niemiec, który tym samym awansował do kolejnej rundy ATP w Madrycie, w której zmierzy się ze Stefanosem Tsitsipasem.

 

Hubert Hurkacz - Alexander Zverev 1:2 (6:3,4:6,4:6)

 

WYNIKI I TERMINARZ ATP W MADRYCIE