Zespół Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 w składzie: Krzysztof Wielicki (kierownik), Janusz Gołąb (kierownik sportowy), Maciej Bedrejczuk, Adam Bielecki, Jarosław Botor, Marek Chmielarski, Rafał Fronia, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Piotr Snopczyński, Piotr Tomala, Dariusz Załuski, Denis Urubko zostali wyróżnieni za czyn "czystej gry", którym była brawurowa akcja ratownicza i sprowadzenie do bazy schodzącej ze szczytu Nanga Parbat Francuzki Elisabeth Revol.

 

25 stycznia 2018 roku Tomasz Mackiewicz wraz z Revol zdobyli położony w zachodniej części Himalajów szczyt Nanga Parbat (8126 m n.p.m., dziewiąty na świecie pod względem wysokości). Dotarli tam od północno-zachodniej strony góry. U polskiego himalaisty pojawiły się objawy choroby wysokościowej, która uniemożliwiła mu samodzielne zejście z góry. Jego partnerka pozostawiła go w lodowej szczelinie i usiłowała wezwać pomoc. Z tą niezwłocznie pośpieszyli uczestnicy polskiej wyprawy. Przerywając własną próbę pierwszego zimowego wejścia na K2, spod tego szczytu śmigłowcem dotarli do Nanga Parbat. Adam Bielecki i Denis Urubko podjęli próbę uratowania obojga. Jarosław Botor i Piotr Tomala ubezpieczali akcję kolegów. Francuzkę udało się sprowadzić z wysokości ok. 6000 m do bazy, jednak ekstremalnie pogarszające się warunki pogodowe oraz ogromne zmęczenie ratowników nie dały im szans na dotarcie do Mackiewicza, który pozostał na wysokości ok. 7200 m.

 

Akcję ratowniczą w wykonaniu Polaków w całym świecie oceniono jako brawurową i przeprowadzoną perfekcyjnie. Ich wyczyn docenił m.in. Amerykański Klub Alpinistyczny, przyznając Bieleckiemu, Urubko, Botorowi i Tomali nagrodę imienia Davida A. Sowlesa. Ustanowionym w roku 1981 wyróżnieniem honoruje się himalaistów, którzy wykazali się bezinteresownością, poświęcili własne cele i ambicje, by – mimo ryzyka, z jakim to się wiązało - pomóc innym. Wspomniana czwórka to pierwsi Polacy uhonorowani w ten sposób. W piątek wyróżnieni zostali w Warszawie także Wyróżnieniem Fair Play Dziennikarzy Sportowych.

 

- W naszym środowisku przyjaźń, partnerstwo, pomaganie jest rzeczą normalną, wpisaną w to, co robimy. Rywalizujemy pośrednio, a nie bezpośrednio. Z punktu widzenia sportowego dotarcie Adama Bieleckiego i Denisa Urubko do Francuzki Elizabeth Revol to była +pestka+, bo dziesiątki razy robili znacznie trudniejsze ściany. Wtedy liczył się jednak czas, szybkość i szczęście. Z tego punktu widzenia była to specyficzna sytuacja. Himalaizm jest sportem bez rywalizacji. Jest w nim coś również subiektywnego. Nie ma zwycięzcy, pierwszej, drugiej, trzeciej osoby. Nie ma "pudła". Ta subiektywność robi dobrze dyscyplinie sportu. O wynikach decydują różne czynniki: zespół, pogoda, czas, pieniądze oraz inne elementy. W alpinizmie nie ma najlepszego. I to jest fajna sprawa, bo ktoś, kto jest słabym wspinaczem, który przejdzie drogę o trudności "V" ma takie same emocje, jak profesjonaliści, którzy pokonują najtrudniejsze ściany. Himalaizm mierzy się nie medalami, a właśnie emocjami, i z tego punktu widzenia jest tu miejsce dla wszystkich - podkreślił Wielicki, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum.