Przed spotkaniem w Rzymie wydawało się, że po dość niemrawych początkach, Hurkaczowi udało się w końcu nieco okrzepnąć na mączce. Po odpadnięciu z turnieju w Monte Carlo na rzecz Borny Coricia (0:2) i dość nieoczekiwanej porażce z Attilą Balazsem w Budapeszcie (0:2), wrocławianin wygrał cztery kolejne mecze w Madrycie, odprawiając z kwitkiem między innymi wyżej notowanego Lucasa Pouille'a (2:0).

 

Jego serię zatrzymał w końcu czwarty w rankingu ATP Alexander Zverev, choć Hurkaczowi udało się postawić mu bardzo trudne warunki. Wystarczy powiedzieć, że Polak przekonująco wygrał pierwszego seta, a w drugim prowadził 4:3 i w dodatku serwował nowymi piłkami, jednak wydaje się, że nieco za bardzo ryzykował i w konsekwencji to grający w bardziej defensywny sposób Niemiec awansował dalej.

 

Niezrażony porażką Polak przeniósł się do stolicy Włoch, by spróbować swoich sił w kolejnym turnieju. W pierwszym meczu eliminacji jego przeciwnikiem był 83. w rankingu Kecmanović i wydawało się, że Hurkacz nie powinien mieć problemów z awansowaniem do kolejnej fazy.

 

Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna... Dwudziestodwulatek przegrał pierwszą partię 3:6 i bardzo skomplikował sobie mecz z Serbem. W drugiej partii całkowicie zdominował przeciwnika przełamując go w trzecim, piątym i siódmym gemie, ostatecznie wygrywając ją 6:1. Hurkaczowi nie udało się jednak pójść z ciosem i w decydującym secie dał się przełamać w piątym gemie. W kolejnym to on wygrał podanie przeciwnika, jednak po chwili na tablicy wyników wyświetlało się już 3:4. Dzięki dwóm przełamaniom Kecmanović zwyciężył 6:4 i wyrzucił Polaka za burtę turnieju.

 

W kolejnej rundzie Serb zmierzy się z 71. w rankingu Ruudem.

 

Hubert Hurkacz - Miomir Kecmanvić 1:2 (3:6, 6:1, 4:6)