Po meczu finałowym Pucharu Polski piłkarzy ręcznych w Poznaniu PGE VIVE Kielce – Orlen Wisła Płock (26:25) powiedzieli:
 
Tałant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): "To był zacięty mecz i muszę pogratulować naszym kibicom, którzy na naszych ostatnich meczach przeżyli kolejny zawał. Na szczęście widzę, że wytrzymali. Cieszę się ze zwycięstwa w Pucharze Polski, bo te sukcesy odnosimy też dla naszych kibiców. Moi zawodnicy pokazali dziś serce i charakter. W obronie walczyliśmy, ale w ataku to nie był nasz dzień. Zresztą, tak jak w Paryżu. Muszę pochwalić Vladimira Cuparę, dla mnie był najlepszym zawodnikiem tego meczu. Luka (Cindric) zachował się niezwykle fair przekazując mu nagrodę".
 
Mateusz Jachlewski (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): "Na pewno mecz mógł się podobać kibicom, dużo było walki, a wynik oscylował wokół remisu. Dla nas było to ciężkie spotkanie, Wisła Płock zagrała bardzo dobry mecz, a nam nie wszystko dziś wychodziło. Mieliśmy dobre momenty, ale przytrafiły się straty, nietrafione rzuty i Wisła szybko wracała do gry. Nie potrafiliśmy utrzymać odpowiedniego rytmu".
 
Adam Morawski (bramkarz Orlen Wisły Płock): "Zabrakło nam przede wszystkim konsekwencji. Gdy prowadzimy różnicą trzech bramek, powinniśmy utrzymać koncentrację. Myślę, że o wyniku zadecydowały też detale - nietrafione rzuty, straty w samej końcówce. Szkoda tej ostatniej sytuacji rzutowej, Dan (Racotea) miał wszystko "wyczyszczone", ale cóż, to jest tylko sport. Nie ukrywam, że jesteśmy bardzo rozgoryczeni. Przed nami półfinały ligi, postaramy się awansować do finału i myślę, że ponownie spotkamy się z Vive".
 
Michał Daszek (skrzydłowy Orlen Wisły Płock): "Bolą takie porażki. Ostatnia akcja należała do nas, myślę że wyszła ona całkiem dobrze, niestety Cupara świetnie obronił. Przytrafiały nam się proste błędy, a Vive to wykorzystywało i zdobywało gole po kontrach. Musimy popracować jeszcze nad powrotem do obrony. Trzeba się skupić na pozytywach z tego meczu, bo zagraliśmy dobre, wyrównane spotkanie przez 60 minut, potrafiliśmy się "odbić", gdy przegrywaliśmy dwoma bramkami. To nie jest jeszcze koniec sezonu, mam nadzieję, że zagramy jeszcze cztery mecze w tym sezonie i zrehabilitujemy się za tę jednobramkową porażkę.