Sharks wybrali Timo Meiera w drafcie w 2015 roku z numerem dziewiątym. W NHL Szwajcar zadebiutował w kolejnym roku, a teraz udowadnia, że był dobrą inwestycją. W sobotnim spotkaniu popisał się dwoma golami w drugiej tercji, po której jego zespół prowadził 5:2. W pierwszej części meczu zanotował zaś asystę.

 

- Timo jest teraz na właściwej ścieżce. Jest naprawdę świetnym graczem - komplementował podopiecznego trener "Rekinów" Pete DeBoer.

 

Meier nie ukrywał, że ważne jest rozpoczęcie występu w finale konferencji od zwycięstwa. W dwóch wcześniejszych rundach play off jego zespół także wygrał pierwsze spotkanie.

 

- To dla nas bardzo cenne zwycięstwo. Pojedynki z Blues będą opierały się na fizycznej rywalizacji i będą dla nas wyczerpujące, ale jesteśmy na to gotowi - zapewnił.

 

Dwoma trafieniami popisał się także jego klubowy kolega Logan Couture, a autorami pozostałych bramek byli Joe Pavelski i Kevin Labanc. Po stronie gości na listę strzelców wpisali się Joel Edmundson, Ryan O'Reilly i Tyler Bozak.

 

- Nie radziliśmy sobie zbyt dobrze, gdy mieliśmy krążek. Zwłaszcza w drugiej tercji. Musimy to poprawić - ocenił szkoleniowiec Blues Craig Berube.

 

O kosztownych pomyłkach wspominał zaś Edmundson.

 

- Popełniliśmy za dużo błędów. A kiedy nam się przytrafiały, to rywale wykorzystywali każdą okazję, która się pojawiła. Oceniając całokształt, byli po prostu lepszą drużyną - przyznał.

 

Drugi mecz finałowy na Zachodzie zaplanowano na poniedziałek. Ponownie odbędzie się w San Jose.

 

- W sobotę nie zagraliśmy najlepiej. To było rozczarowujące, ale musimy teraz odpowiedzieć lepszą postawą - zaznaczył O'Reilly.

 

W finale Konferencji Wschodniej Boston Bruins prowadzą z Carolina Hurricanes 1:0.