Jegorow kontra Masternak!

 

16 czerwca w Jekaterynburgu po raz kolejny wyjdzie na ring jeden z czołowych polskich junior ciężkich - Mateusz Masternak (41-5, 28 KO). Oficjalnie, walkę z Aleksiejem Jegorowem (8-0, 6 KO), mającym pas IBF International, wkrótce potwierdzą organizatorzy, ale obie strony ustaliły już wszystkie szczegóły pojedynku. Wieczór w Rosji będzie galą opartą właśnie pokazie "cruiserów" – w głównej walce wieczoru ma bowiem wystąpić były uczestnik World Boxing Super Series Dmitrij Kudriaszow.

 

Walka na terenie rywala jest zawsze ryzykowna, ale w tym przypadku ryzyko ma sens. "Master" już za kilka tygodni będzie obchodził 33. urodziny i na pewno doskonale zdaje sobie sprawę, że na najwyższym poziomie sportowym może rywalizować tylko przez 2-3 następne lata. Wygrana z Jegorowem to realna szansa, że do walki o tytuł będzie znacznie bliżej. 27-letni rywal, mający zaledwie osiem walk, jest w Rosji uważany za jednego z najbardziej perspektywicznych pięściarzy w tej kategorii wagowej, przymierzanym do pojedynków o tytuł mistrza świata. I to szybko, a Masternak ma być tym ostatnim, potwierdzającym takie opinie testem.

 

Oczywiście "Master", licząc nie tylko na swoje nieporównywalnie większe doświadczenie, ma na temat "kto kogo przetestuje" zupełnie inne zdanie. "Walka Jegorowa w Jekaterynburgu będzie o bardzo ważny pas" – pisze Wadim Korniłow, opiekujący się karierą Rosjanina. Kto go zdobędzie?

 

Berchelt – Łomaczenko? Wszyscy są za

 

Znakomity występ mistrza świata Miguela Berchelta w drugim pojedynku z Francisco Vargasem wzbudził jeszcze większe zaintresowanie potencjalną walką z Wasylem Łomaczenko. - Już raz go Meksykanin pokonał, wiem, że mogę zrobić to samo – mówił już przed wygranym przez TKO pojedynkiem mistrz świata WBC. Bob Arum promuje obu pięściarzy, więc tutaj problemu nie ma. Promotor potwierdza, że Berchelt jest jednym z potencjalnych przeciwników uważanego z czołówkę rankingu P4P (bez podziału na kategorie wagowe) Ukraińca. Pod warunkiem, że walka odbędzie się w kategorii lekkiej.

 

27-letni Berchelt nie będzie narzekał na brak ofert w swojej, niższej o dwa kilogramy kategorii wagowej, ale zdaje sobie sprawę, co sportowo - i finansowo – oznaczałaby walka z Łomaczenko. - Oczywiście, że to bardzo interesująca opcja. Nie miałbym problemu z dodaniem wagi i na pewno nie straciłbym na tym jako pięściarz - argumentował Meksykanin. Patrząc na styl Berchelta, który wyprowadził przeciwko Vargasowi, w ciągu zaledwie 6 rund, ponad 700 ciosów, kibice też by oglądania takiej walki nie żałowali.

 

Ciężkie słowa ciężkich

 

Do sobotniej walki mistrza świata WBC Deontaya Wildera (40-0, 39 KO) z Dominicem Breazeale'em (21-0, 18 KO) dużo czasu nie zostało, ale obaj pięściarze nie przestają obrzucać siebie inwektywami. Na dodatek sprawa wcale nie jest sztucznie nadmuchiwana, by sprzedać parę dodatkowych biletów do Barclays Center w Nowym Jorku, bo panowie od lat się naprawdę nie lubią. "Wyjdę na ring zrobić ci krzywdę. Mogę nawet zabić!" – pisał Wilder w mediach społecznościowych. Choć szybko za słowa przeprosił, Breazeale tego nie zapomniał. - Wilder to wstyd dla całego boksu. Jak z nim wygram, to się wreszcie go pozbędziemy, wyślę go na sportową emeryturę! - odpowiedział pięściarz, który na zawodowych ringach przegrał tylko raz, z z mistrzem świata WBA/WBO/IBF Anthonym Joshuą. Będzie trudno - bukmacherzy widzą zdecydowanego faworyta, i to przez nokaut, w obrońcy pasa World Boxing Council.