Jeśli potwierdzą się informacje, że Masternak poleci w czerwcu do Rosji, by walczyć o znaczący pas w wadze junior ciężkiej z niepokonanym Jegorowem, to będziemy mieć naprawdę wielką walkę. 32-letni Masternak (41-5, 28 KO), który ostatnio związał się z Gusem Currenem i trenuje do tego pojedynku w Warszawie, ma wystarczająco dużo doświadczenia i umiejętności, by w tej kategorii walczyć jak równy z równym z każdym. Pokazał to w starciach z Tonym Bellew czy Yunierem Dorticosem z którym był bliski zwycięstwa w ćwierćfinale turnieju WBSS (World Boxing Super Series).

 

Jeśli więc zdecydował się na pojedynek z 27-letnim Rosjaninem Jegorowem (8-0, 6 KO), byłym mistrzem Europy amatorów, to dla mnie nie ma wątpliwości, że będzie faworytem. Ale Jegorow ma sporo atutów: dużo potrafi, jest silny i głodny wielkich sukcesów, więc bitwa w Jekaterynburgu (jeśli do niej dojdzie) zapowiada się naprawdę ciekawie. A jeśli w jej stawce będzie jeszcze znaczący pas, tym większa pokusa dla Masternaka, byłego zawodowego mistrza Europy.


Interesujący bój czeka też Cieślaka, który już 31 maja zmierzy się w Pruszkowie z Durodolą. 30-letni Cieślak od dawna uchodzi za tego, który może zastąpić naszych najlepszych cruiserów (na czele z Krzysztofem Głowacki, Masternakiem, czy Krzysztofem Włodarczykiem), zobaczymy jak sobie poradzi z 38-letnim Durodolą.


”Diablo” w ubiegłym roku dał sobie z nim radę, ale rosyjski król nokautu Dmitrij Kudriaszow w pierwszym pojedynku z Nigeryjczykiem, w 2015 roku, został znokautowany. W rewanżu, dwa lata później, odpłacił mu pięknym za nadobne i wygląda na to, że od tamtej porażki Durodola nie jest już tak groźny.


Cieślak z nowym trenerem Andrzejem Liczikiem prezentuje w ringu dojrzalszy, mądrzejszy boks niż wcześniej. A jeśli częściej zacznie używał lewego prostego, to będzie prezentował się jeszcze lepiej. Od Durodoli jest szybszy, i to będzie mieć decydujące znaczenie w Pruszkowie. Musi jednak uważać, gdyż mieszkający w USA Nigeryjczyk mimo upływu lat wciąż potrafi mocno uderzyć.


Obaj, Masternak i Cieślak, mają przed sobą jeszcze kilka lat kariery, ale „Master” choć daleko mu jeszcze do emerytalnego wieku, na zawodowych ringach walczy już od 13 lat i ma prawo czuć się zmęczony. W jego przypadku szalenie istotna jest kwestia motywacji, jak dostanie szansę i ktoś rozpali w nim nowy ogień, to poczuje się znów młody, głodny sukcesu. I zdaje się, że tak właśnie jest teraz.


Czas jednak leci szybko. 37-letni Włodarczyk, choć jak twierdzi nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, powoli zbliża się do końca kariery.

 

„Główka” Głowacki jest wprawdzie cztery lata młodszy, ale nękają go częste kontuzje i też nie będzie się bił w nieskończoność. Tym bardziej, że już wkrótce może poczuć się w pełni spełniony.


Kto więc w przyszłości zastąpi naszych czołowych cruiserów? Czy mamy w polskim boksie olimpijskim kandydatów na przyszłych mistrzów zawodowego boksu?


Wydawało się, że 28-letni Adam Balski (13-0, 8 KO) pójdzie tą drogą, ale na razie jest na zakręcie. Czy wyjdzie na prostą, trudno powiedzieć, mam sporo wątpliwości.


Mistrzem Polski amatorów w wadze do 91 kg jest Michał Soczyński (21 l.) z PACO Lublin. Wicemistrzem Tomasz Niedźwiedzki (25 l.) z BKS-u Orkan Gorzów Wielkopolski. W tegorocznym turnieju Feliksa Stamma lepszy był ten drugi. Pokonał Soczyńskiego w półfinale wygrywając z nim 4:1, ale w finale nie miał nic do powiedzenia w starciu z Nowozelandczykiem Davidem Nyiką.

 

O Niedźwiedzkim pisałem w tym miejscu po mistrzostwach Polski w Sokółce, w 2016 roku. Wtedy jeszcze jako Tomasz Bohdanowicz wygrał w finale z Adamem Balskim, który w tym turnieju startował już jako zawodowiec.


Zrobił wtedy na mnie wtedy dobre wrażenie, gołym okiem widać było, że ma talent.


Dziś niestety prezentuje się gorzej niż blisko trzy lata temu, to efekt licznych przerw które miał w treningach.


Soczyński jest innym typem zawodnika, wyższym, silniejszym, na wskroś ofensywnym, od pierwszego do ostatniego gongu. Zobaczymy, może rywalizacja między nimi o miejsce w reprezentacji Polski przyniesie coś dobrego.


Na zawodowych ringach w wadze junior ciężkiej z powodzeniem mógłby boksować 25-letni Mateusz Cielepała, ubiegłoroczny mistrz Polski w wadze superciężkiej. Cielepała przy wzroście 180 cm waży 95 kg, więc z powodzeniem mógłby stracić kilka zbędnych kilogramów. Na razie wygrał w Kościerzynie pierwszą zawodową walkę i awansował do półfinału turnieju wagi ciężkiej organizowanego przez Krystiana Każyszkę, którego stawką jest 100 tysięcy złotych i kontrakt z jego grupą.


Kto wie, może to oni zastąpią kiedyś najlepszych dziś polskich cruiserów.