Maciej Turski: Uśmiech na twarzy, dużo radości. W końcu się doczekałeś kolejnej walki w organizacji KSW.

 

Akop Szostak: Już od jakiegoś czasu pojawiały mi się w głowie wizje, jak to może wyglądać. Nie mogę się doczekać tej walki. Czekam na pojedynek już ponad rok, bo przecież tego debiutu w organizacji nie liczę w kategoriach występu.

 

Erko Jun zwracał uwagę na Twoją pierwszą walkę i ma nadzieję, że tym razem będzie miał zamknięte dłonie...

 

Gadanie, gadanie, gadanie... Teraz możemy sobie wszystko mówić, a zobaczymy, co przyniesie walka. Oglądałem jego dotychczasowe występy. Nie jest zawodnikiem, który idzie do przodu, tylko walczy na wstecznym biegu, więc czego się obawia. Nie chce mi się za bardzo odpowiadać na takie zaczepki. Co to zmieni?

 

Po ogłoszeniu Waszej walki od razu została nazwaną pojedynkiem o miano "króla mediów społecznościowych".

 

Nie oceniam tej walki, w takich kategoriach. Jest mi obojętne z kim przyjdzie mi się mierzyć i czy to jest gość z taką dużą liczbą followersów. Mam przed sobą zadanie do wykonania. Zrobiłem kolejne, pełne przygotowania i muszę pokazać w klatce efekt tych treningów. Nie myślę o profitach, które mogą przyjść z tego występu. O korzyściach będe myślał po zakończonym pojedynku.

 

Nie obawiasz się, że porażka w KSW może skreślić Twoją osobę w organizacji?

 

Nie myslę o tym wcale. Nie zawdzięczam tej dyscyplinie sportu kompletnie nic. Ani popularności, ani pracy, ani sponsorów. Na to wszystko zapracowałem innymi dziedzinami. Biję się, bo mam na to ochotę. Traktuję sporty walki, jako sporty ekstremalne. Jedni jeżdżą na motocyklach, a ja chcę wchodzić do klatki.

 

Transmisja gali KSW 49 w systemie PPV.