W nocy z soboty na niedzielę Kevin Lee powróci do oktagonu UFC. W Rochester popularny "The Motown Phenom" zmierzy się w walce wieczoru z Kevinem Lee. W rozmowie z Brandonem Fitzgeraldem promującej wydarzenie zawodnik opowiedział o swoim dzieciństwie i począktach w sportach walki.

 

- Dzieciństwo kojarzy mi się z przemocą. Takich obrazków zdecydowanie nie powinny oglądać dzieciaki w moim wieku. Dojrzałem zdecydowanie szybciej niż moi rówieśnicy. Widziałem śmierć moich przyjaciół, widziałem pobicia, które przychodziły zupełnie bez przyczyny - mówi Kevin Lee.

 

Inspiracją do rozpoczęcia przygody w sportach walki okazały się oczywiście gale organizacji UFC. Lee doskonale pamięta pierwszą walkę, która pokazała mu, w jakim kierunku warto podążać.

 

- Pierwszą walkę w UFC jaką zobaczyłem była konfrontacja Georgesa St-Pierre'a z BJ Pennem. Konfrontacja dwóch mądrych, myślących w oktagonie zawodników. Oni prezentowali wartości, których im zazdrościły i które sam chciałem posiadać - przekazuje.

 

Lee rozpoczynał od zapasów, które nauczyło go dyscypliny oraz dążenia do doskonałości.

- Zapasy wiele mnie nauczyły. Wiedziałem, że cały czas muszę być zdyscyplinowany, że muszę wykonywać rzeczy, których nienawidzę, ale przynoszą mi wiele korzyści - mówi.

Lee zadebiutował w zawodowym MMA w 2012 roku. Pierwszych siedem pojedynków zakończyło się jego wygranymi, a zwycięstwa okazały się przepustką do organizacji UFC.

Duży wpły na przebieg kariery w świecie wszechstylowej walki wręcz miała obecność szkoleniowca Roberta Follisa z klubu Xtreme Couture. Trener niespodziewanie w grudniu ubiegłego roku w wieku 48 lat popełnił samobójstwo.

 

- Kiedy toczyłem pierwszą walkę, tata mówił, że widać było pewną zmianę w moim zachowaniu. Czułem się jak w naturalnym środowisku. Wiele zmieniło się także po spotkaniu Roberta Follisa z klubu Xtreme Couture. Na sali treningowej czułem się od tego momentu jak w domu. Wierzyłem w każde słowo wypowiadane przez szkoleniowca - zdradza Lee.

 

Amerykanin w walce wieczoru zmierzy się z Rafaelem dos Anjosem (28-11, 5 KO, 9 SUB). Czy Lee będzie w stanie zaryzykować wymianę ciosów z bardzo poukładanym Brazylijczykiem? Były mistrz UFC z pewnością chce się jeszcze włączyć do gry o najwyższe cele, a trzecia kolejna porażka mogłaby mocno spowolnić jego długofalowe plany.Byłaby to dla niego pierwsza taka sytuacja w karierze.

 

Z kolei Amerykanin wróci do oktagonu po porażce na pełnym dystansie z Alem Iaquintą. Będzie to jego debiut w kategorii półśredniej.

 

Transmisja gali od 2.00 w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport.

 

Wywiad z Kevinem Lee w poniższym materiale wideo: