Garczarczyk z Nowego Jorku: Czy Wilder zwariuje w ringu?

Sporty walki
Garczarczyk z Nowego Jorku: Czy Wilder zwariuje w ringu?
Fot. Materiały prasowe/Showtime

Kiedy dwóch pięściarzy walczy o pas mistrza świata wagi ciężkiej, zawsze atmosfera powinna być gorąca. W grę wchodzą miliony dolarów, miano najsilniejszego – albo jak mawiał Mike Tyson „najgorszego na planecie” - człowieka świata. Kiedy sprawa robi się prywatna, walka staje się coraz trudniejsza do tylko sportowej oceny. Tak będzie w nocy soboty na niedzielę w Barclays Center w Nowym Jorku, kiedy Deontay Wilder (40-0-1, 39 KO) wyjdzie na ring bić się z Dominicem Breazeale (20-1, 18 KO).

Dwa lata złości 

 

W lutym 2017 roku, kiedy Wilder i Breazeale walczyli na tej samej gali w rodzinnej dla „Bronze Bombera” Alabamie, nie tylko oni sami, ale także ich zawsze obecne ekipy, stoczyły sparing w położonym tuż przy hali hotelu. Nikt nie wie, kto zawinił – strony obciążają się nawzajem – ale nikt też o sprawie nie zapomniał.

 

„Przyjechał do mojego miasta i robi zamieszanie? I jeszcze używa swojej żony jako tej pokrzywdzonej? Nie lubię oportunistów” – mówił Wilder. „Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie będę mógł mu przyłożyć za to, co zrobił przed moją rodziną. Nigdy nie zapomnę i nigdy nie wybaczę. Chcę go zamknąć, raz na zawsze” – odpowiadał Breazeale.

 

Sprawa przycichła, bo Wilder i Breazele nigdy nie spotkali się już na tej samej gali. Nie mieli nawet walczyć, bo przecież „Bronze Bomber” myślał już o rewanżu z Tysonem Fury. Kiedy do walki nie doszło, od razu zdecydowano się na Breazeale, bo bardziej naturalnego, choć wcale niekoniecznie na walkę najbardziej zasługującego, rywala trudno byłoby sobie wyobrazić. I wtedy się zaczęło.

 

„Mogę zabić Breazeale, boks na to pozwala. Ale zapłacę za jego pogrzeb”

 

Nikt nie wie, skąd nagle w retoryce Wildera pojawiła się chęć „zabicia” rywala. Kiedy pierwszy raz to powiedział, podczas telekonferencji prasowej, później nawet przepraszał za te słowa. Ale wszystko wróciło, ze zdwojoną siłą, podczas tygodnia poprzedzającego walkę w Barclays Center. Wywody Wildera na temat zabicia Breazeale’a stawały się coraz bardziej... argumentowane.

 

„Boks to jedyny sport, gdzie możesz kogoś legalnie zabić i jeszcze ci za to zapłacą. Nie mam jeszcze trupa na rozkładzie. Ale kiedy go zabiję, to obiecuję, że zapłacę za pogrzeb, bo to mi wypada zrobić” – powtarzał przy różnych medialnych okazjach Wilder.

 

Najpierw traktowano to jako pojedynczy wygłup. Później, kiedy słowa mistrza świata WBC obiegły dosłownie cały świat, nawet ekipa PR promującego go Premier Boxing Champions Al’a Haymona, nie wiedziała, jak się zachować. Niewielu wierzy, że Wilder robi to dla rozgłosu, bo nigdy wcześniej na negatywnym rozgłosie mu nie zależało. Bo jak twierdzą znający go ludzie... jest na to zbyt mało sprytny.

 

Gdyby te słowa wypowiadał Adrien Broner, który zawsze budował swoją „popularność” na negatywnych emocjach, wie jak manipulować mediami społecznościowymi, nikt by się specjalnie nie dziwił. Ale Wilder, która zawsze chciał być kochany jako ten najlepszy z najlepszych? Nikt tak naprawdę nie wie, co się dzieje w jego głowie.

 

Kogo wyniosą z ringu?

 

Paradoksalnie, im bardziej wściekły będzie na ringu Deontay Wilder, tym lepiej dla Dominica Breazeale. Wilder jest ciągle zdecydowanym faworytem, nawet 7 do 1, ale pojawiła się teoria, że mniej utalentowany, ale mający silny cios Breazeale będzie miał swoje szanse. Przez cztery lata bronienia tytułu, 33-letni Wilder podchodził do walk na zimno, jak do biznesu - z jednym wyjątkiem.

 

W 2017 roku wyładował całą wściekłość z kolejnych odwoływanych walk na Bermane Stiverne. Ale Stiverne to nie Breazeale. Wilder ciągle będzie liczył na swoją niezwykłą szybkość, najsilniejszy pojedynczy cios w wadze ciężkiej. Breazeale też bije mocno, nie ustępuje mu wzrostem i tylko nieznacznie zasięgiem.

 

Na ważeniu w Nowym Jorku rozmawiałem z trenerami, pięściarzami i promotorami. Nikt nie wierzył, że będą potrzebni sędziowie punktowi, prawie wszyscy stawiali na wygraną przez KO Wildera. Ale każdy dodawał, „chyba, że Deontay, zamiast boksować, zwariuje w ringu”... 

Przemysław Garczarczyk z Nowego Jorku, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze