Artur Łukaszewski: Karol Bedorf w dobrym humorze po ważeniu, odpowiada krótko, jest bardzo skoncentrowany na walce z tobą. Jak ten pojedynek może wyglądać według ciebie? Gdzie widzisz niebezpieczeństwa?
 
Damian Grabowski: Ciężko mówić o mojej taktyce, kiedy Karol stoi obok i udziela wywiadu... Ogólnie trenowałem. Trenowałem każdą płaszczyznę. Karol jest silnym zawodnikiem, mocno kopie i jest świetny w jiu-jitsu. Spotkaliśmy się kiedyś w finale mistrzostw Polski, więc wiem, że ma także dobre zapasy. Ja także do gorszych nie należę. Trenowałem przekrojowo, miałem świetnych sparingpartnerów, bardzo ciężkich zawodników. Nie wiem, czy moje przygotowania nie były zbyt mocne. Trenowałem od połowy stycznia.
 
Wielkie doświadczenie, które zebrałeś na całym świecie - czy to będzie twoją siłą?
 
To jest waga ciężka i każdy błąd może mieć fatalne skutki. Obaj jesteśmy doświadczeni, ale opuszczenie ręki może zmienić obraz walki. Nie chcę się firmować, że jestem doświadczony, bo walczyłem za granicą. Wyjdę skoncentrowany i skupiony, będę pewny siebie i czujnie zrobię swoje.
 
Ruszycie od początku. Czasem tak jest, że zawodnicy ruszają na pełnej werwie i starają się wyrwać zwycięstwo. Z wami tak nie będzie, bo jesteście bardzo doświadczeni i potraficie bardzo dużo. Kibice jednak oczekiwać będą bójki... Będziesz kalkulował?
 
Nigdy nie szedłem na żywioł, bowiem wywodzę się z parteru. Większość walk wygrałem właśnie tam, nigdy nie znokautowałem nikogo w stójce. Moja taktyka będzie delikatnie inna. Jak będę dostawał w stójce, to nie będę tylko przyjmował, to jest oczywiste...
 
Kto jest faworytem? Kto ma więcej do stracenia?
 
W rozmowie ze znajomymi powiedziałem, że ja tej walki mogę nie przegrać. Karol natomiast musi ją wygrać. Ja mogę dowieźć zwycięstwo na punkty i na pierwszą walkę w KSW to będzie wielki sukces. Nie walczyłem jeszcze na tak wielkiej gali. Walczyłem na UFC, ale na mniejszych eventach. Karol był tu królem przez długi czas i presja jest po jego stronie. Ma większy ciężar na klatce piersiowej niż ja.