- To jest waga ciężka i każdy błąd może mieć fatalne skutki - mówił Grabowski. Obaj od początku mieli świadomość, że o wszystkim może przesądzić jeden cios. W pierwszej rundzie kilka z nich doszło celu i z jednej, i z drugiej strony. W pewnym momencie na twarzy Grabowskiego pojawiła się krew. Mimo tego, końcówka należała do niego. Bedorf przyjął kilka mocnych ciosów, ale przetrwał.

 

Drugą rundę lepiej zaczął Grabowski, który ruszył z pełną mocą na rywala. Z czasem obaj znaleźli się w parterze, gdzie kontrolę przejął Bedorf. Do czasu! Grabowski niespodziewanie zyskał inicjatywę i rozbił rywala łokciami. W tej sytuacji sędzia przerwał ten pojedynek.