Askham i Materla walczyli ze sobą w marcu ubiegłego roku. Wówczas Anglik w spektakularny sposób zakończył pojedynek po... 69 sekundach. Skuteczne okazały się jego ciosy na wątrobę. Materla przed rewanżem zaznaczał wielokrotnie, że wyciągnął wnioski i tym razem będzie o wiele lepiej. Faktycznie tak było, ponieważ scenariusz sobotniej walki był naprawdę niesamowity. Co chwila dochodziło do wymiany ciosów, a kibice oglądali dosłownie wszystko, co najlepsze w MMA.

 

- To była świetna walka. Zabieram pas do domu. Zdawałem sobie sprawę jak wielkim wojownikiem jest Michał Materla, natomiast wiedziałem jednak jakie są moje atuty. Wiedziałem, że potrzebuję trochę więcej czasu, żeby go "otworzyć", żeby moje kombinacje były celne, żeby ciosy dochodziły. Nie panikowałem w parterze, miałem pełną kontrolę nad tym, co się dzieje - powiedział Askham, zdyszany, zmęczony, ociekający potem, ale szczęśliwy, bo zwycięski.

 

Zapytany przez Mateusza Borka o moment, w którym "Cipao" go dopadł, powalił, czy przypadkiem nie poczuł, że sytuacja wymyka się spod kontroli, skwitował z brytyjską flegmą. - Absolutnie nie. Nie najlepiej stałem i upadłem na matę, lecz będąc na plecach wiedziałem, co chcę w tej walce do końca zrobić i tak jak powiedziałem przed walką, skończyłem to przed czasem - przyznał.

 

Im bliżej końca walki, tym bliżej było końca Materli. Światło rzutujące z jupiterów trójmiejskiej Ergo Areny coraz bardziej uwypuklały bezradność Polaka, który w trzeciej rundzie musiał powiedzieć "basta". Anglik wyprowadzał mało wyrafinowane ciosy, ale skuteczne, ale rozbijające rywala, ale dające wygraną. I znowu ta wątroba, jeden, drugi, cios, potem kolano. Koniec. Materla padł na deski, sędzia przerwał walkę, ogłosił werdykt, natomiast Askham zdążył jeszcze wyzwać do walki przed kamerami Polsatu Sport legendarną postać KSW jaką jest Mamed Khalidow.

 

To już jednak temat do innych rozważań, ponieważ urodzony w Groznym 38-latek 1 grudnia 2018 roku, po przegranej z Tomaszem Narkunem po jednogłośnej decyzji sędziów, zadeklarował zakończenie kariery i póki co słowa dotrzymuje. Khalidov stoczył 42 walki w MMA, wygrywając 34, dwukrotnie remisując i sześciokrotnie przegrywając. Mimo że postanowił zerwać ze sportami walki po dwóch porażkach z rzędu ze wspomnianym Narkunem, to nadal jego nazwisko przyciąga uwagę rywali i budzi zainteresowanie mediów. Nie może zatem dziwić deklaracja Askhama, który także pragnie zmierzyć się z ikoną KSW. Czekamy na odpowiedź mistrza.

 

Wypowiedź w załączonym materiale wideo.