Synoradzka, brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw Europy, w 1/32 finału pokonała Włoszkę Elisabettę Bianchin 14:13, a w kolejnej rundzie w identycznym stosunku zwyciężyła Koreankę Seo In Hong. W walce o awans do ćwierćfinału przegrała 5:15 z Włoszką Arianną Errigo, jedną z najbardziej utytułowanych florecistek ostatnich lat, m.in. wicemistrzynią olimpijską z Londynu oraz dwukrotną mistrzynią globu.

 

Drugą z biało-czerwonych, która wygrała pojedynek w głównej fazie turnieju z udziałem 64 zawodniczek, była Hanna Łyczbińska (KU AZS-UAM Poznań). Na początek pokonała 13. w klasyfikacji florecistek Amerykankę Nzinghę Prescod 13:11, a w 1/16 finału uległa Japonce Yuce Ueno 7:15 i została sklasyfikowana na 29. pozycji.

 

Julia Walczyk (KU AZS-UAM Poznań) uplasowała się na 41. miejscu, po porażce z Włoszką Elisą Vardaro 10:15, Martyna Jelińska przegrała z Hiszpanką Marią Marino 12:13 i zajęła 43. lokatę, 53. była Marta Łyczbińska (obie Budowlani Toruń), która uległa Włoszce Francesce Palumbo 7:13, a Martyna Długosz (KU AZS-UAM Poznań) nie sprostała Koreance Hee Soon Jeon 9:14 i została sklasyfikowana na 58. miejscu.

 

W finale, który był pojedynkiem złotej medalistki olimpijskiej z Rio de Janeiro z ubiegłoroczną mistrzynią świata, Derigłazowa wygrała z Włoszką Alice Vopli 15:12. Prowadząca w klasyfikacji florecistek Rosjanka odniosła 18. pucharowe zwycięstwo, w tym już szóste w bieżącym sezonie, w którym w ośmiu startach tylko raz zabrakło jej na podium.

 

Wśród mężczyzn najlepiej z Polaków spisał się Siess, który jako jedyny przebił się do zasadniczej fazy zawodów. W niej gdańszczanin w 1/32 finału pokonał Włocha Francesco Ingargiolę 15:14, w kolejnej rundzie wygrał z wiceliderem światowego rankingu florecistów Amerykaninem Race'em Imbodenem 15:13, ale w 1/8 finału uległ reprezentantowi Italii Tommaso Mariniemu 10:15 i po raz drugi w tym sezonie uplasował się na 14. miejscu w turnieju rangi Grand Prix.

 

W finale Foconi, mistrz globu i lider listy światowej, pokonał Nicka Itkina 15:14. Włoch odnotował czwarty w karierze pucharowy sukces, a Amerykanin nigdy tak wysoko nie dotarł w zawodach tego cyklu.