Jakub Kochanowski: Gdy zobaczyłem twarze kolegów z reprezentacji, to od razu przypomniał mi się nasz zeszłoroczny sukces. Fajnie jest się spotkać, ponieważ cały czas jesteśmy bardzo zgraną grupą.

 

Bożena Pieczko: W zeszłym sezonie Jakub Kochanowski wszedł z przytupem do reprezentacyjnej siatkówki. Złoty medal na mistrzostwach świata był ogromnym sukcesem, ale jeśli chodzi o rywalizację klubową, to tu powodów do radości było mniej...

 

Sport to taka dziedzina, że czasami odnosi się w nim sukcesy, a czasem ponosi porażki. Z kolegami z PGE Skry Bełchatów jesteśmy świadomi tego, że cały ubiegły sezon możemy określić słowem "klęska". Szóste miejsce jest bowiem czymś, czego nie spodziewałem się nawet w najczarniejszych snach. Oczywiście mieliśmy wiele swoich problemów, ale ostateczny wynik był taki, że nie biliśmy się nawet o medale. Teraz czas na sezon reprezentacyjny, więc rozpoczynamy walkę o inne cele, a rozdrażnienie szóstym miejscem w PlusLidze poskutkuje tym, że będę chciał pokazać swoje prawdziwe możliwości.

 

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni?

 

Myślę, że tak... Na pewno dostałem bardzo bolesną lekcję przegrywania, bo w poprzednim sezonie ponieśliśmy wiele porażek. Ale z każdej porażki można przecież wynieść zdecydowanie więcej doświadczenia niż ze zwycięstw. Powody tych niepowodzeń były różne, tak samo jak problemy jakie pojawiały się na naszej drodze, i dlatego mogliśmy wyciągnąć bardzo wiele wniosków.

 

Czy trener Vital Heynen zdążył już czymś was zaskoczyć, jeśli chodzi o początek zgrupowania?

 

Nie za bardzo... Zaczęliśmy co prawda nieco niekonwencjonalnie, ale jest to dokładnie ten sam sposób i ten sam tryb treningów, jaki miał miejsce rok temu.

 

Jeżeli chodzi o plan na ten sezon, jak przygotować się do trzech najważniejszych dni w tym roku?

 

Najcięższy okres przygotowawczy będzie przed kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich. Wówczas spędzimy pięć lub nawet sześć tygodni na zgrupowaniu z prawdziwego zdarzenia. Wszystko po to, by szczyt formy osiągnąć właśnie w sierpniu. Później są mistrzostwa Europy, do których będziemy przygotowywali się krócej, ale też jest to dla nas bardzo ważna impreza.

 

Co jeśli chodzi o rywalizację na środku siatki? Znów pojawiło się bowiem wiele nazwisk i na pewno jakoś trzeba będzie przekonać selekcjonera do siebie.

 

Nie przyzwyczajam się do gry w reprezentacji, ponieważ gdybym był pewny miejsca w pierwszym składzie, to mogłoby się okazać, że szybko wypadłbym z kadry. Trzeba trenować i jeżeli dam z siebie wszystko, co mam i nawet wówczas nie załapię się do drużyny narodowej, to przynajmniej będę mógł spojrzeć w lustro ze świadomością, że zrobiłem wszystko.