Obrazki z play-off Energa Basket Ligi: Co dać, a co zabrać?

Koszykówka

- Polski Cukier Toruń prowadzi pewnie 2:0 w półfinale ze Stelmetem Eneą BC Zielona Góra, gdyż zabrał zielonogórzanom ich wielki atut, rzuty za trzy punkty - pisze komentator Polsatu Sport Adam Romański po niedzielnym czwartym dniu półfinałów play-off Energa Basket Ligi, z których transmisje można obejrzeć w stacjach sportowych Polsatu.

Współczesna koszykówka to w dużej części sztuka wyboru. Minęły już czasy, kiedy miało się w zespole superobrońcę, rzucało na gwiazdę rywala, a ten albo przełamywał przeciwnika, albo nie był w stanie sobie z tym poradzić.
Teraz gra w obronie to decyzje trenerskie - co dać, a co zabrać. Bo wszyscy wiedzą, że dobrze dysponowanego (a innych w play-off nie ma) zawodnika właściwie zatrzymać się nie da. Można go jednak zmusić, żeby robił to, czego nie lubi, albo to, co lubi mniej.
 
Ten temat przewijał się w rywalizacji półfinałowej Arka Gdynia - Anwil Włocławek, w której rozgrywający Arki - MVP sezonu zasadniczego James Florence - został „rozczytany” przez trenerów Anwilu, którzy starają się pozwalać mu na grę wyłącznie w prawą stronę, bo po kozłowaniu tą ręką Florence prawie nigdy nie wychodzi do rzutu, tylko mija pod kosz. Ten plan w dużej części działa, Florence nie zasypał włocławian trójkami. Tyle, że Anwil i tak przegrywa.
 
W rywalizacji Polskiego Cukru ze Stelmetem Eneą BC Zielona Góra w drugim półfinale Energa Basket Ligi cały zespół z Torunia pracuje nad tym, żeby nie dopuścić zielonogórzan do seryjnego rzucania za trzy punkty. Stelmet trafiał bowiem seryjnie w kluczowym meczu 3 w ćwierćfinale z MKS Dąbrowa Górnicza i wygrał całość 3:1, mimo porażki u siebie. Przed niedzielnym meczem 2 półfinału pytałem trenera torunian Dejana Mihevca, czy jego decyzją Polski Cukier nie gra „upakowując” zawodników w obronie pod koszem, żeby zatrzymać centrów rywala, bo takie po części wrażenie miałem po obejrzeniu meczu 2. Słoweniec tylko uśmiechnął się i grzecznie zaprzeczył.
 
W czasie meczu okazało się, że Stelmet pozycji do rzucania za trzy nie ma prawie w ogóle. Wykonał tylko 18 rzutów z dystansu, znacznie poniżej swojej średniej, a trafił tylko trzykrotnie - najmniej w sezonie. A przecież w niedawnym meczu ćwierćfinału w Dąbrowie Górniczej sam Przemysław Zamojski miał 8 trafień za trzy. Teraz pozycji dla niego i kolegów niemal nie było. Torunianie umiejętną obroną kierowali akcje Stelmetu pod kosz, tam nie podwajali w obronie, a także pozwalali Markelowi Starksowi, rozgrywającemu rywali, na wjazdy pod obręcz. Wygląda na to, że rachunek zysków i strat z dania tego, a zabrania tamtego, Polskiemu Cukrowi się bardzo tego dnia zgadzał.
 
Torunianie wygrali wyżej niż dwa dni wcześniej (81:67), choć to w piątkowym meczu prowadzili w trakcie meczu większą różnicą - nawet 27 punktów. W niedzielę w czwartej kwarcie Stelmet rzucił tylko osiem punktów. Można powiedzieć, że w tym dwumeczu tylko przez moment, dzięki wjeżdżającemu pod kosz Starksowi, wyglądał jak zespół, który może awansować do finału. Ale kiedy się wie, że to było w pewnym sensie „dane” przez przeciwnika, ten obrazek jest jeszcze smutniejszy dla kibiców czterokrotnych mistrzów z Lubuskiego.
 
Cała historia jednak w tym, że teraz są dwa dni przerwy i przeprowadzka tej rywalizacji do Zielonej Góry. A tak znów co innego może być dane, a co innego zabrane. I to z obu stron.
 
Obrazek dnia: Karol, który miał tylko moment
 
Skrzydłowy torunian Karol Gruszecki miał w niedzielę ciężki dzień. Po tym, jak rzucił 18 punktów w meczu 1, na pewno Stelmet poświęcił mu więcej uwagi, więc o każdy rzut było ciężko. W całym meczu Gruszecki trafił tylko dwa rzuty z gry, ale drugi z nich był spektakularny. Sześć minut do końca meczu, kiedy Polski Cukier miał spore kłopoty z wykreowaniem akcji, były zawodnik Stelmetu odczytał błyskawicznie zamiary Łukasza Koszarka, wyskoczył jak pantera zza pleców innych koszykarzy, przechwycił niedbałe podanie i po przebiegnięciu całego prawie boiska wykonał efektowny wsad. Polski Cukier miał w tym momencie osiem punktów przewagi (69:61) i nie był zagrożony już do końca meczu.
 
Niedziela w półfinale play-off Energa Basket Ligi:
 
Polski Cukier Toruń - Stelmet Enea BC Zielona Góra 81:67, stan rywalizacji 2:0, trzeci mecz w środę o 17.30 (transmisja w Polsacie Sport Extra)
 
W poniedziałek dzień przerwy w półfinałach. We wtorek grają:
 
Anwil Włocławek - Arka Gdynia, stan rywalizacji 0:2, transmisja w Polsacie Sport Extra o godz. 17.30.
Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze