Arka i Śląsk po rundzie zasadniczej Ekstraklasy znalazły się w grupie spadkowej, ale na kolejkę przed końcem były już pewne utrzymania. Dlatego ostatnie starcie we Wrocławiu było jedynie potyczką o pietruszkę. Gospodarze prowadzili po 22 minutach już 2:0, a autorem dwóch goli był Robert Pich. W drugiej połowie dwie bramki dołożył Marcin Robak i Śląsk wygrał 4:0.

 

Wrocławianie mieli ułatwione zadanie, bo pod koniec pierwszej połowy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Adam Deja. Poza Deją żółte kartki, z tym, że pojedyncze, oglądali w sobotnie popołudnie Augusto ze Śląską oraz Luka Zarandia i Marko Vejinović. To właśnie kartoników pokazywanych przez sędziego Daniela Stefańskiego mają dotyczyć informacje o podejrzanych próbach dokonania zakładów bukmacherskich na zdarzenia meczowe.

 

W sprawę zaangażowana jest Komenda Główna Policji i firmy bukmacherskie działające w Polsce.

 

Pełny komunikat rzecznika dyscyplinarnego PZPN (pisownia oryginalna):

 

"Adam Gilarski, Rzecznik Dyscyplinarny Polskiego Związku Piłki Nożnej, wszczął postępowanie wyjaśniające w związku z informacjami o podejrzanych (nietypowych) próbach dokonania zakładów bukmacherskich na zdarzenia meczowe, w trakcie spotkanie LOTTO Ekstraklasy pomiędzy drużynami Śląska Wrocław oraz Arki Gdynia w dniu 18 maja 2019 roku, w szczególności otrzymywane przez zawodników żółte i czerwone kartki.

 

Rzecznik Dyscyplinarny PZPN w powyższej sprawie współpracuje z Komendą Główna Policji oraz legalnie działającymi w Polsce firmami bukmacherskimi, celem wyjaśnienia okoliczności, mogących stanowić przestępstwa, o których mowa w art. 46-47 ustawy o sporcie oraz przewinienia dyscyplinarne match-fixingu, o których mowa w art. 107 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN."