- Od zawsze jestem legionistą. I nie mogę przebić się z pewną sprawą, która bardzo mnie boli. Rozegrałem ponad 300 oficjalnych meczów w barwach Legii, dokładnie chyba 330. Mam dokument z PZPN-u, który to potwierdza, ale do dzisiaj nie mogę się z tym przebić. W wikipedii ładują mi 190 spotkań, ale nie wiem, kto to liczył - zaczął trener Gmoch, który urodził się w Pruszkowie.

 

Były selekcjoner reprezentacji Polski ewidentnie był przejęty swoim wyznaniem. - Widzę wiele zakłamań pewnych osób, ale rozumiem, że mnie 10 lat nie było w kraju, bo byłem na banicji, na którą skazała mnie ówczesna władza. Za co? To już jest inna sprawa, ale nic mi nie udowodnili. Jednak opluć człowieka jest bardzo łatwo. Realizowałem się w Grecji, ponieważ byłem dobry w tym, co robiłem. Jednak jak popatrzycie w moje dokonania w Polsce, to ja prawie nie istnieję. Nawet dwa mecze i odjęto jak byłem asystentem pana Kazimierza (Górskiego - przyp. red.). W "wybitnej" encyklopedii mnie nie ma w ogóle... - powiedział rozżalony gość "Prawdy Futbolu", który w latach 1969-71 pełnił funkcję asystenta ówczesnego trenera Legii, Edmunda Zientary.

 

Cały odcinek „Prawdy futbolu” z Jackiem Gmochem znajdziecie TUTAJ.