Hegemonia czy nuda? Tytuł obronili mistrzowie pięciu najsilniejszych lig

Piłka nożna
Hegemonia czy nuda? Tytuł obronili mistrzowie pięciu najsilniejszych lig
fot. PAP

Końca dobiegły już niemal wszystkie najsilniejsze ligi europejskie i chociaż ten sezon przyniósł wiele zwrotów akcji oraz emocji, wiele rzeczy pozostało niezmiennych. Mimo niesamowitej walki o mistrzostwo w Premier League i Bundeslidze, mistrzowie pięciu najsilniejszych europejskich lig pozostali niezmienni. To był pierwszy taki przypadek w historii! Czy futbol na Starym Kontynencie stał się nudny?

Fanom europejskiego futbolu na najwyższym poziomie, którzy przez rok znajdowali się na bezludnej wyspie bez kontaktu ze światem umknęło bardzo dużo. Ale jeśli spojrzeć na to z innej perspektywy... nie zmieniło się praktycznie nic.
 
Manchester City obronił mistrzostwo Anglii, FC Barcelona znowu okazała się najlepsza w Hiszpanii, a Juventus, Bayern Monachium i Paris Saint-Germain wydają się tylko odhaczać kolejne cyferki wyliczając liczbę zdobytych mistrzostw w XXI wieku.
 
Czy w Europie zrobiło się nudno? Przecież byliśmy świadkami niesamowitego wyścigu po mistrzostwo Anglii, gdzie zespół zajmujący drugie miejsce - Liverpool, z 97 punktami na koncie byłby mistrzem kraju w każdym sezonie w historii ligi prócz dwóch ostatnich wygranych przez City (98 i 100). Wyścig ten trwał przecież do ostatnich sekund sezonu, a tempo narzucone przez dwóch potężnych rywali było oszałamiające. Zespół Pepa Guardioli wydaje się być najmocniejszym i najrówniejszym w historii angielskiej piłki, zostawiając za sobą chociażby niepokonanych The Invincibles z sezonu 2003/2004. 
 
Byliśmy przecież świadkami pasjonującej pogoni Bayernu za Borussią mimo ogromnej przewagi BVB i emocji do ostatniej kolejki. To wynikało jednak raczej ze słabości klubu z Bawarii, w którym piłkarze nie potrafili się dogadać z menedżerem przez wiele miesięcy, na czym długo korzystali podopieczni Luciena Favre'a. I na tym właściwie koniec.
 
Juventus został mistrzem Włoch 20 kwietnia, triumfując w Serie A po raz ósmy z rzędu i dziesiąty w XXI wieku. Dzień później ligę wygrał Paris-Saint Germain, który od 2013 roku pomylił się tylko raz: to sześć tytułów w ciągu ostatnich siedmiu lat. Barcelona? Mimo rzekomej wielkiej rywalizacji z Realem Madryt, Duma Katalonii triumfowała ośmiokrotnie w ciągu jedenastu sezonów, a w minionej kampanii ogromna przewaga kazała przypuszczać, że zespołowi z Camp Nou do końca rozgrywek nie spadnie włos z głowy. Dla Bayernu było to siódme mistrzostwo z rzędu.
 
The Citizens zdobyli aż 198 punktów w ciągu dwóch sezonów, co w najtrudniejszej lidze świata jaką jest Premier League wydaje się wręcz nieprawdopodobne.
 
"Honor Europy" ratuje tylko Liga Mistrzów, gdzie wreszcie prym oddali Królewscy. Po wygraniu aż czterech z ostatnich pięciu edycji i trzem triumfom z rzędu, tym razem zwycięzcą zostanie zespół angielski: w finale Champions League zagrają Liverpool i Tottenham, a ta edycja należała do najbardziej pasjonujących i obfitych w zwroty akcji oraz niespodzianki.
 
W Europie wytworzyła się więc grupa hegemonów, którzy rządzą w swoich krajach. Być może Staremu Kontynentowi przydałoby się trochę świeżości, jednak czy kolejny sezon ma prawo ją przynieść?
 
Kadrowo Juventus bije swoich rywali na głowę, chociaż latem w klubie może dojść do pewnych zmian: wiadomo już, że opuści go Massimiliano Allegri, jednak z Cristiano Ronaldo w składzie ciężko wyobrazić sobie, żeby ktoś chociażby zagroził Starej Damie w wyścigu o mistrzostwo. Bayern czeka rewolucja, jednak zasoby klubu z Monachium wciąż pozostają dużo większe niż chociażby Borussii Dortmund czy Bayeru Leverkusen i brak tytułu jest w wypadku Bawarczyków traktowany jako sensacja. Klub z Signal Iduna Park rodzi nadzieję świetnymi transferami: do zespołu trafili już Thorgan Hazard, Nico Schulz i Julian Brandt, dzięki czemu kadra zespołu wydaje się coraz bardziej kompletna, a ze świetnymi Jadonem Sancho, Marco Reusem i Paco Alcacerem może spokojnie kandydować z Bayernem.
 
Hiszpania? Czekamy, aż do gry wróci Real Madryt: Królewscy zapowiadają ogromne wzmocnienia, aby znowu być na szczycie. Z Edenem Hazardem i Kylianem Mbappe w składzie zespół Zinedine'a Zidane'a mógłby zbliżyć się poziomem do Lionela Messiego i spółki, jednak na Santiago Bernabeu potrzeba stabilizacji i wielkich nazwisk. Najmniejsze oczekiwania można mieć do Francji, gdzie Paris Saint-Germain wręcz skazany jest na sukces. Największych emocji spodziewajmy się w Premier League, gdzie wszyscy tylko czekać będą na potknięcie Manchesteru City - coraz większe apetyty na kolejne sukcesy ma piekielnie mocny Liverpool, a do gry mogą włączyć się inni giganci z Manchesterem United, Arsenalem, Chelsea i Tottenhamem na czele.
Hubert Chmielewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze