Fanom europejskiego futbolu na najwyższym poziomie, którzy przez rok znajdowali się na bezludnej wyspie bez kontaktu ze światem umknęło bardzo dużo. Ale jeśli spojrzeć na to z innej perspektywy... nie zmieniło się praktycznie nic.
 
Manchester City obronił mistrzostwo Anglii, FC Barcelona znowu okazała się najlepsza w Hiszpanii, a Juventus, Bayern Monachium i Paris Saint-Germain wydają się tylko odhaczać kolejne cyferki wyliczając liczbę zdobytych mistrzostw w XXI wieku.
 
Czy w Europie zrobiło się nudno? Przecież byliśmy świadkami niesamowitego wyścigu po mistrzostwo Anglii, gdzie zespół zajmujący drugie miejsce - Liverpool, z 97 punktami na koncie byłby mistrzem kraju w każdym sezonie w historii ligi prócz dwóch ostatnich wygranych przez City (98 i 100). Wyścig ten trwał przecież do ostatnich sekund sezonu, a tempo narzucone przez dwóch potężnych rywali było oszałamiające. Zespół Pepa Guardioli wydaje się być najmocniejszym i najrówniejszym w historii angielskiej piłki, zostawiając za sobą chociażby niepokonanych The Invincibles z sezonu 2003/2004. 
 
Byliśmy przecież świadkami pasjonującej pogoni Bayernu za Borussią mimo ogromnej przewagi BVB i emocji do ostatniej kolejki. To wynikało jednak raczej ze słabości klubu z Bawarii, w którym piłkarze nie potrafili się dogadać z menedżerem przez wiele miesięcy, na czym długo korzystali podopieczni Luciena Favre'a. I na tym właściwie koniec.
 
Juventus został mistrzem Włoch 20 kwietnia, triumfując w Serie A po raz ósmy z rzędu i dziesiąty w XXI wieku. Dzień później ligę wygrał Paris-Saint Germain, który od 2013 roku pomylił się tylko raz: to sześć tytułów w ciągu ostatnich siedmiu lat. Barcelona? Mimo rzekomej wielkiej rywalizacji z Realem Madryt, Duma Katalonii triumfowała ośmiokrotnie w ciągu jedenastu sezonów, a w minionej kampanii ogromna przewaga kazała przypuszczać, że zespołowi z Camp Nou do końca rozgrywek nie spadnie włos z głowy. Dla Bayernu było to siódme mistrzostwo z rzędu.
 
The Citizens zdobyli aż 198 punktów w ciągu dwóch sezonów, co w najtrudniejszej lidze świata jaką jest Premier League wydaje się wręcz nieprawdopodobne.
 
"Honor Europy" ratuje tylko Liga Mistrzów, gdzie wreszcie prym oddali Królewscy. Po wygraniu aż czterech z ostatnich pięciu edycji i trzem triumfom z rzędu, tym razem zwycięzcą zostanie zespół angielski: w finale Champions League zagrają Liverpool i Tottenham, a ta edycja należała do najbardziej pasjonujących i obfitych w zwroty akcji oraz niespodzianki.
 
W Europie wytworzyła się więc grupa hegemonów, którzy rządzą w swoich krajach. Być może Staremu Kontynentowi przydałoby się trochę świeżości, jednak czy kolejny sezon ma prawo ją przynieść?
 
Kadrowo Juventus bije swoich rywali na głowę, chociaż latem w klubie może dojść do pewnych zmian: wiadomo już, że opuści go Massimiliano Allegri, jednak z Cristiano Ronaldo w składzie ciężko wyobrazić sobie, żeby ktoś chociażby zagroził Starej Damie w wyścigu o mistrzostwo. Bayern czeka rewolucja, jednak zasoby klubu z Monachium wciąż pozostają dużo większe niż chociażby Borussii Dortmund czy Bayeru Leverkusen i brak tytułu jest w wypadku Bawarczyków traktowany jako sensacja. Klub z Signal Iduna Park rodzi nadzieję świetnymi transferami: do zespołu trafili już Thorgan Hazard, Nico Schulz i Julian Brandt, dzięki czemu kadra zespołu wydaje się coraz bardziej kompletna, a ze świetnymi Jadonem Sancho, Marco Reusem i Paco Alcacerem może spokojnie kandydować z Bayernem.
 
Hiszpania? Czekamy, aż do gry wróci Real Madryt: Królewscy zapowiadają ogromne wzmocnienia, aby znowu być na szczycie. Z Edenem Hazardem i Kylianem Mbappe w składzie zespół Zinedine'a Zidane'a mógłby zbliżyć się poziomem do Lionela Messiego i spółki, jednak na Santiago Bernabeu potrzeba stabilizacji i wielkich nazwisk. Najmniejsze oczekiwania można mieć do Francji, gdzie Paris Saint-Germain wręcz skazany jest na sukces. Największych emocji spodziewajmy się w Premier League, gdzie wszyscy tylko czekać będą na potknięcie Manchesteru City - coraz większe apetyty na kolejne sukcesy ma piekielnie mocny Liverpool, a do gry mogą włączyć się inni giganci z Manchesterem United, Arsenalem, Chelsea i Tottenhamem na czele.