Dla mnie Ewa Brodnicka (16-0, 2 KO) będzie faworytką, choć gdyby patrzeć na jej możliwości przez pryzmat ostatniego pojedynku z Nozipho Bell w Lublinie, mogłyby pojawić się wątpliwości. Ale jak sama przyznała, po prostu tego dnia miała zły dzień i boksowała poniżej swych możliwości. Teraz liczy się to co przed nią, czyli starcie z 29 letnią Meksykanką Janeth Perez, byłą mistrzynią świata wagi koguciej.

 

Mierząca 160 cm Janeth Perez(24-4-2, 6 KO) w limie kategorii superpiórkowej walczyła tylko raz, z Guadelupe Ochoą, w grudniu 2017 roku i wygrała przez techniczny nokaut w czwartej rundzie. Ostatnie dwa wygrane pojedynki stoczyła w wadze piórkowej, ale mistrzynią świata, po raz pierwszy była już w 2011 roku w wadze … koguciej.


Wakujący pas WBA zdobyła w starciu z Kolumbijką Yolis Marrugo Franco. „Diablica” została poddana w siódmej rundzie. Perez straciła go półtora roku później przegrywając jednogłośnie na punkty ze swoją rodaczką Irmą Garcią. W rewanżu sędziowie nie byli już tak jednomyślni, ale dwóch opowiedziało się jednak za leworęczną Garcią.


Minęło siedem miesięcy i w listopadzie 2013 roku Perez znów była mistrzynią świata, tym razem wygrywając walkę o wakujący pas IBF z Bułgarką Galiną Kolewą Iwanową. Werdykt 2:1 był korzystny dla Perez, która nowym tytułem cieszyła się niespełna pół roku. Odebrała go jej bokserka z Chile, Carolina Rodriguez, wygrywając dwa do remisu. W rewanżu rozegranym w Chile było podobnie. Od grudnia 2014 roku Perez nie walczyła już o mistrzowskie tytuły, miała natomiast długą, 28 miesięczną przerwę od boksu. Wróciła w grudniu 2017 roku i stoczyła trzy zwycięskie pojedynki, już w wyższych wagach.


Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że Ewa Brodnicka, aktualna mistrzyni świata wagi superpiórkowej ma za sobą chociażby zwycięski pojedynek z Ewą Piątkowską w kategorii superlekkiej, która od trzech jest posiadaczką pasa WBC w wadze junior średniej. Przewaga fizyczna w starciu z Meksykanką będzie więc po stronie Polki, która jest 13 cm wyższa i powinna mądrze wykorzystać jeszcze większą przewagę zasięgu ramion.


Brodnicka pytana ostatnio o walkę w Jeleniej Górze powiedziała, że ludzie oczekują krwi i emocji. I na mojej walce, to dostaną – tak mniej więcej zakończyła.


Co do emocji pełna zgoda, za krwią w ringu nie przepadam, wolę ładny boks okraszony wysokimi umiejętnościami. I mam nadzieję, że taka właśnie będzie mistrzowska walka Ewy Brodnickiej w obronie pasa WBO w Jeleniej Górze.


Kilka lat młodsza od Polki Janeth Perez walczyć potrafi, atakuje od pierwszego gongu, ale nie ma mocnego ciosu. Myślę, że amerykański trener Brodnickiej, Gus Curren, ma pomysł jak ją powstrzymać. Lewy prosty, kontrujący lewy sierpowy (Meksykanka często opuszcza prawą rękę), ciosy podbródkowe, to skuteczna broń z w starciu z waleczną Perez.


Krwawa wojna nie jest potrzebna, mistrzowskie walki można wygrywać bezkrwawo, stosując proste środki i boksując z chłodną głową. Na taki właśnie boks stać Ewę Brodnicką, i jeśli tylko nie podda się emocjom, które najczęściej są złym doradcą, to wygra pewnie, bez większych problemów. Ale oczywiście głowy nie dam, że tak będzie, bo walki kobiet rządzą się swoimi prawami.