Kajakarka na początku roku zmagała się z urazem barku. Przez blisko dwa miesiące nie mogła normalnie przygotowywać się i musiała poddać się zabiegowi. Opuściła też dwa obozy, a na wodzie zaczęła pływać, gdy jej koleżanki z kadry miały już "na liczniku" zaliczonych wiele kilometrów.

 

Mimo skróconych przygotowań Walczykiewicz szybko wróciła do wysokiej dyspozycji. W Poznaniu zajęła trzecią lokatę na pierwszych w tym roku zawodach Pucharu Świata.

 

- Marta wróciła, nie skończyłam się, bo gdzieś to usłyszałam kilka tygodni temu. Wracam do gry. Trzecie miejsce cieszy, aczkolwiek apetyt był trochę większy, bo wiadomo, że rywalizowałyśmy u siebie. Rok temu na pierwszych zawodach Pucharu Świata byłam czwarta w tak samo silnej obsadzie, więc forma idzie w górę. To dobry prognostyk przed Pucharem Świata w Duisburgu i igrzyskami europejskimi - powiedziała wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro.

 

Finał wygrała najbardziej obecnie utytułowana kajakarka Nowozelandka Lisa Carrington. Do drugiej Dunki Emmy Aastrand Joergensen Polka straciła zaledwie 0,016 sekundy - to mniej więcej ok. 10 centymetrów. Sam wyścig był bardzo szybki. Najlepsza trójka uzyskała wynik poniżej 40 sekund.

 

- Wiatr trochę pomagał w osiąganiu dobrych wyników. Lisa chyba dopiero po raz drugi w karierze złamała barierę 39 sekund, więc dziewczyny będą chyba dobrze wspominały zawody Poznaniu. Cieszę się, że wróciłam do zdrowia, że idziemy w dobrym kierunku. Już zdążyłam się nauczyć, że w sporcie najważniejsza jest cierpliwość - stwierdziła.

 

Walczykiewicz przyznała, że właśnie w sobotę obchodziła nietypową rocznicę - 23 lata temu, dokładnie 25 maja 1996 roku mając niespełna dziewięć lat po raz pierwszy wsiadła do kajaka.

 

- Myślę, że fajny prezencik sobie sprawiłam z tej okazji - podsumowała.

 

W niedzielę Walczykiewicz z Heleną Wiśniewską powalczy o drugie podium w konkurencji K2 200 m.