- Jacek, zabrałeś mocny głos w sprawie Kucharczyka. Pomocnik opuścił Legię po 9 latach, bo nie przedłużono z nim kontraktu. Co Cię tak rozzłościło? - zaczął Przemysław Iwańczyk.

 

- W żadnym wypadku nie byłem zdenerwowany. Mówiłem całkiem spokojnie. Smutne jest to, jak się sprawy potoczyły, trzeba byłoby się zastanowić czy własnie tak powinno się zarządzać ludźmi. Zajmuje się tym od 15 lat z różnym skutkiem. To, co mnie dziwi to fakt, że stało się to po średnim sezonie Legii, który nie jest jednak katastrofą. Problem Legii i Kucharczyka nie wyniknął z tego, że Kucharczyk jest zły. Cała drużyna była źle zarządzana, a w kluczowym momencie nie sprostali zadaniu i nie obronili tytułu. Co mnie oburzyło, to forma z jaką legionista, mówi o innym legioniście z krwi i kości - odpowiedział gość Jacek Bednarz.

 

- Chodzi o Vukovicia? - doprecyzował pytanie prowadzący

 

- Tak mówię o Aleksandarze, mam na myśli jego relacje z drużyną i samą konferencję. Mówi na niej, że w jego ekipie nie będzie miejsca dla ludzi, którzy nie oddają serca na boisku. W mojej opinii Kucharczyk, nie tyle zostawia serce na boisku, co nawet wątrobę i wiele dla Legii zrobił. W każdym razie Vuković ma prawo do podjęcia swojej decyzji, a Kucharczyk jako zawodowy piłkarz musi ją zaakceptować - skomentował były piłkarz Legii.

 

- Czyli problemem nie jest decyzja, tylko forma jej przekazania? - dopytywał Iwańczyk.

 

- Nie chciałbym po jedenastu trofeach włożonych do gabloty, występach w fazie grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy, usłyszeć, nie wprost, że jestem winny porażki i braku mistrzostwa dla klubu, w którym gram - spuentował Bednarz.

 

- Jacek jest dyplomatą, ponieważ ja uważam, że drugie miejsce dla Legii to jest katastrofa. Biorąc pod uwagę miejsce z którego startowała, ambicje, nadzieje i przede wszystkim budżet klubu, który przerastał całą resztę kilka razy. Sposób gry Legii, decyzje personalne i kierownicze to była jedna wielka katastrofa, powinni się w Warszawie cieszyć, że zajęli to drugie miejsce, biorąc pod uwagę okoliczności. Słyszymy o gigantycznych długach, o licencji, która jest warunkowa na następny sezon, wszystko jest oparte o to, czy drużyna awansuje do Ligi Europy albo transferów piłkarzy za granicę. Ja bym nie mówił, że to nie jest katastrofa - wtrącił się Cezary Kowalski.

 

- Od dawna wiem, że nie wiem wszystkiego najlepiej. Wypowiedziałem swoje zdanie. Przypomnę tylko, że to jest drużyna, która miała trzech trenerów, a oni mogli dużo namieszać. Legia miała prawo mieć kłopoty i to dowodzi temu, że jeśli nie dopatrzysz elementarnych rzeczy to nie może wyjść nic dobrego z tego - sprzeciwił się gość Cafe Futbol.