Po meczu Polska - Tahiti (5:0) w piłkarskich mistrzostwach świata do lat 20 powiedzieli:

 

Jacek Magiera (trener reprezentacji Polski do lat 20): "Naszym celem w tym meczu było zdobycie jak największej liczby goli i to zadanie zostało zrealizowane. Piłkarze mieli to spotkanie wybiegać i zrobić wszystko, aby strzelić pięć goli. O takiej liczbie mówiłem w szatni na odprawie. Zostało to zrealizowane, mamy trzy punkty."

 

- Już od dziś będziemy przygotowywać się do meczu z Senegalem. Ta drużyna ma sześć punktów, my razem z Kolumbią - po trzy. To oznacza, że przed nami bardzo ważny mecz. Taki, który trzeba będzie postarać się wygrać, zapunktować.

 

- Teraz będziemy patrzeć, jak wyglądają zawodnicy, jeśli chodzi o kontuzje. Mały znak zapytania jest przy urazie Radka Majeckiego. Zobaczymy, jak będzie z jego nogą. Mam nadzieję, że to nic poważnego, bo jest on ważną postacią naszej drużyny".

 

Bruno Tehaamoana (trener reprezentacji Tahiti do lat 20): "Na pewno nie oczekiwaliśmy aż tak wysokiej porażki i straty aż tylu goli. Mimo to muszę pochwalić swoich graczy, że byli tak wytrwali i walczyli naprawdę dzielnie. Trzeba pamiętać, że jesteśmy młodą drużyną z niewielkiej wyspy i nie mamy za wielu okazji rywalizować na takim poziomie. W polskim zespole podobali mi się ofensywni piłkarze – Marcel Zylla i Dominik Steczyk. Są naprawdę dobrzy, do tego mieli dużo sił. Polacy mogli liczyć też na duże wsparcie kibiców. Atmosfera na trybunach była świetna".

 

Dominik Steczyk (napastnik reprezentacji Polski do lat 20): "Z wyniku można być zadowolonym. Chcieliśmy strzelić jak najwięcej goli, a pięć było minimum. Może bramek mogło być więcej, ale najważniejszy cel został osiągnięty. Takie mecze dają dużo pewności siebie. Nabraliśmy jej i to pomoże nam w spotkaniu z Senegalem. To był dla nas dobry impuls".