Zajmująca 83. miejsce w rankingu WTA Diaczenko zdołała co prawda wygrać pierwszą partię, ale w dwóch kolejnych nie miała już nic do powiedzenia. Własne błędy Amerykanki na początku spotkania sprawiły, że potrząsała z niedowierzaniem głową i krzyczała na samą siebie.

 

Williams w dorobku ma 23 tytuły wielkoszlemowe w singlu, w tym trzy wywalczone na kortach im. Rolanda Garrosa (2002, 2013, 2015).

 

Poprzednią edycją paryskiego turnieju wróciła do rywalizacji w imprezach tej rangi po prawie półtorarocznej przerwie związanej z urodzeniem córki. Dotarła wówczas do 1/8 finału, ale wycofała się przed meczem tej fazy z Rosjanką Marią Szarapową. Jako powód podała uraz mięśnia klatki piersiowej.

 

Była liderka światowego rankingu wywołała wówczas w Paryżu dyskusję za sprawą swojego stroju. Występowała w czarnym, obcisłym kostiumie. Argumentowała, że miał jej on pomóc przy zaburzeniach krzepliwości krwi. Organizatorów French Open to jednak nie przekonało - po tamtej edycji wprowadzili nowe zasady dotyczące ubioru zawodników, zakazując m.in. zakładania kombinezonów takich jak ten Amerykanki. W poniedziałek wystąpiła w czarno-białym topie i spódniczce z głębokim rozcięciem.

 

37-letnia Williams w ubiegłym roku dotarła później do finału Wimbledonu i US Open. W tym sezonie z kolei z Australian Open pożegnała się w ćwierćfinale.

 

W tym roku przed przyjazdem do Paryża startowała tylko w jednym turnieju WTA na kortach ziemnych. W Rzymie wycofała się przed meczem drugiej rundy, w którym miała się zmierzyć ze swoją starszą siostrą Venus. Jako powód podała ból w kolanie.

 

Jej kolejną rywalką w stolicy Francji będzie Słowenka Dalila Jakupovic lub japońska kwalifikantka Kurumi Nara.

 

WYNIKI I DRABINKA TURNIEJU FRENCH OPEN