Wielki poniedziałek Gikiewicza. Awans do Bundesligi i powołanie do kadry

Piłka nożna

Wypełniłem wszystkie plany, jakie wpisałem sobie na listę przed sezonem. Patrzyłem na nią codziennie, motywowałem się do dalszej pracy. Przed wyjazdem na kadrę kolejnej listy nie biorę. Jak kiedyś Sebastian Mila, chcę tam jechać i dostać kolejnego pozytywnego kopa – mówi Polsatsport.pl bramkarz Rafał Gikiewicz.

Zaledwie po sezonie gry w barwach Unionu Berlin Gikiewicz uzyskał ze swoim zespołem historyczny awans do Bundesligi. Union jest tym samym 56 klubem i piątym z Berlina w 1. Bundeslidze. Przesądziły o tym baraże z VfB Stuttgart – w obu meczach padł remis (2:2 i 0:0). Gikiewicz był jednym z bohaterów sezonu. W 34 meczach przepuścił zaledwie 33 gole (najmniej w całej 2. Bundeslidze). W 14 spotkaniach zachował czyste konto, w starciu z Heidenheim udało mu się nawet strzelić gola.

 

Na meczu z VfB obecni byli członkowie sztabu reprezentacji Polski. Po nim Gikiewicz dostał powołanie w miejsce kontuzjowanego Wojciecha Szczęsnego. – Jadę bez oczekiwań. Nie jestem aż tak stary, mam niespełna 32 lata, chcę przeżyć nową przygodę, spotkań kolejnych ludzi. Jak kiedyś Sebastian Mila, który strzelił gola Niemcom, chcę dostać kolejnego pozytywnego kopa – opowiada nam Gikiewicz.

 

W rozmowie z Polsatsport.pl były piłkarz m.in. Jagiellonii Białystok, Śląska Wrocław, Eintrachtu Brunszwik i S.C. Freiburg opowiada o specyfice kibiców swojego klubu, długich włosach fanów, koncertach, piwie i wurstach…

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze