Collins: Z bratem tłukłem się od małego. Trudne chwile kształtowały charakter

Sporty walki

- Na pewno jakieś sporty uliczne były od małolata, jakieś karate się ćwiczyło - dopóki mieliśmy rodziców i było na to ich stać. Później trochę sportów MMA, później kariera. Mam nadzieję, że jeszcze nie jestem zbyt stary, żeby wejść do klatki i coś dobrego pokazać - powiedział Greg Collins, który 8 czerwca na gali FFF w Zielonej Górze zmierzy się w formule MMA z Rafałem "Tito" Krylą.

Maciej Turski: Skąd w ogóle taki pomysł i chęć pokazania się w klatce?

 

Greg Collins: Jestem facetem. Myślę, że każdy chciałby kiedyś wyjść i zagrać w piłkę na dużym stadionie, wyjść do klatki, spełnić swoje męskie marzenia. Jak się dostanie, to się dostanie, ale to jest szansa. Nie wiem czy dostanę drugą i trzecią. Myślę, że tak będzie, ale życie zweryfikuje plany na przyszłość. Chcę spełnić swoje marzenia z dzieciństwa, wejść do oktagonu, żeby klatka się zamknęła. Myślę, że bardziej niż stres ogarnia mnie podniecenie.

 

Adrenaliny tobie nie powinno brakować. To nie jest wystarczająco, żeby brać się jeszcze za coś nowego?

 

Dużo ludzi do nas mówi, że oczekują, że otworzymy się i to będziemy robić itd. My tak naprawdę trochę odchodzimy od samochodów, dywersyfikujemy nasze biznesy, otwieramy różne inne i próbujemy się w różnych rzeczach na różnych frontach, żeby spełniać swoje dziecięce marzenia. Z resztą Rafał ma podobne. Jesteśmy podobni do siebie, tylko że ja jestem dużo przystojniejszy, wyższy, zabawniejszy i fajniejszy, a Rafał jest czasami trochę inteligentniejszy, to przynajmniej tyle z jego strony.

 

Czy brat odgrywa jakąkolwiek rolę w twoich przygotowaniach? Wiadomo, że jak się ma rodzeństwo, to gdzieś za młodu to były pierwsze styczności ze sportami walki - bójki z bratem.

 

Trochę się tłukliśmy jak byliśmy małolatami, ale dużo tłukliśmy się razem na podwórku, ponieważ życie sprowadziło nas do parteru. Zostaliśmy wyniesieni na bardzo złą dzielnicę, gdzie te solówki na gołe pięści zdarzały się codziennie. Tam trzeba było jakoś ten charakter budować. Na pewno jakieś sporty uliczne były od małolata, jakieś karate się ćwiczyło - dopóki mieliśmy rodziców i było na to ich stać. Później trochę sportów MMA, później kariera. Mam nadzieję, że jeszcze nie jestem zbyt stary, żeby wejść do klatki i coś dobrego pokazać.

 

Wspomniałeś ważną rzecz, gdzie zaczęła się ta geneza sportów walki. Ta dzielnica nazywana "dzielnicą cudów". To zbudowało twój charakter i to chcesz pokazać 8 czerwca?

 

Definitywnie. To był okres w życiu, w którym tłukliśmy się od małego, w którym niczego nam nie brakowało, na dzielnicy, na której nie musieliśmy się o nic martwić. Rzucenie na głęboką wodę sprawiło, że to nasze życie musiało się zmienić. Musieliśmy stać się trochę bardziej charakterni. Mogę sobie mówić ile chcę o ciężkim życiu, ale miliony dzieciaków w Polsce ma ciężkie życie, nie mają rodziców, są bici. Ja nie jestem absolutnie wyjątkiem i na pewno nie użalam się nad sobą. Myślę jednak, że to gdzieś tam zakiełkowało.

 

Jak wyglądają twoje przygotowania do pojedynku? Czy faktycznie, tak jak mówisz, w tym londyńskim społeczeństwie gdzieś znajdujesz te trzy kluby, w których prowadzisz przygotowania od wielu miesięcy?

 

Absolutnie nie kłamię i niczego nie koloryzuję. Mam trzy kluby. Nie chcę jeszcze zdradzić w jakich sztukach walki trenuję najbardziej i jaki mam plan na walkę, bo to będzie mój mały as w rękawie. Przygotowuję się w trzech różnych dyscyplinach, mam trzech bardzo fajnych trenerów. Jednym z nich jest Neto Nunes, który pokazuje mi fajne sztuczki. Mam jeszcze dwóch innych - jeden jest od Muay Thai, drugi stricte od MMA. Uczę się jak upaść, jak obronić, gardy, która mi czasami "leci". Uczę się różnych sztuczek jak mogę sprowokować przeciwnika, żeby opuścił rękę i dostał w głowę z nogi lub ręki. Tak przegrał ostatnio Damian Janikowski, którego sprowokował przeciwnik.

 

Czego się spodziewasz po Rafale? Wiemy, że miał dosyć długo styczność ze sportami walki i jakiego przeciwnika chcesz zobaczyć w klatce?

 

Mam nadzieję, że Rafał coś tam potrenował w życiu i nie dadzą mi kompletnego laika. Obydwaj chociaż trochę liznęliśmy tego sportu, żeby ta walka fajnie wyglądała i dobrze się o niej mówiło. Niech wygra lepszy. Nie uczę się Rafała, nie śledzę go. W ogóle mnie to nie interesuję. Skupiam się na sobie, mam plan na to jak ta walka ma wyglądać. Będę ją prowadził po swojemu, a mam fajnych ludzi, żeby mi pomogli. Wiem, że Rafał jest tancerzem, ale taniec i kondycja to jedno, a wejście do oktagonu, zamknięcie klatki to są dwie kompletnie różne rzeczy.

 

O FFF

 

Wolność w walce dla wszystkich. Nieważne kim jesteś, kulturystą, tancerzem, strażakiem. Każdy ma prawo wejść do klatki i sprawdzić się w najtwardszej formule, jaką jest MMA. 8 czerwca, w hali MOSiR w Zielonej Górze na pewno nie zabraknie emocji, a karty walk zapowiadają się interesująco.

 

W walkach wieczoru pierwszej gali FFF, gwiazdor Disco Polo i młodszy brat najsilniejszego człowieka na świecie, Krystian Pudzianowski skrzyżuje rękawice z jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich kulturystów, medalistą mistrzostwa świata Radkiem Słodkiewiczem.

Swój wieloletni konflikt w sportowej walce wreszcie zakończą znani z wielu aren MMA i programów telewizyjnych Paweł „Trybson” Trybała i Marcin Najman. Kontrowersyjny pięściarz zapowiada, że będzie to jego ostatnia walka w życiu, a jego rywal zamierza zgotować mu „odpowiednie” pożegnanie.

 

W trzeciej z głównych walk Greg Collins z Odjazdowych Bryk Braci Collins spotka się w klatce z zawodowym tancerzem i uczestnikiem pierwszej edycji programu „You Can Dance” Rafałem „Tito” Krylą.

 

Bilety w sprzedaży w serwisie eBilet.pl!

 

Bilety w sprzedaży w serwisie Abilet.pl!

 

Transmisja gali FFF już 8 czerwca na sportowych antenach Polsatu oraz w otwartym Polsacie.

Maciej Turski, KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze