Obaj polscy tyczkarze będą w Szwecji walczyli o wypełnienie minimum na mistrzostwa świata w katarskiej Dausze, które odbędą się na przełomie września i października. Żeby uzyskać przepustkę na tę imprezę trzeba skoczyć 5,71. Halowy mistrz Europy z Glasgow - Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) dopiero inauguruje długi sezon. Lisek - wicemistrz świata z 2017 roku - ma za sobą niespecjalnie udany start w mityngu Diamentowej Ligi w Dausze na początku maja, gdy skoczył 5,46.

 

- Wiedzieliśmy, że tam będzie ciężko o dobry rezultat, bo startowaliśmy prosto z ciężkiej pracy. Teraz powinno być już lepiej, chociaż różnie bywa z tymi pierwszymi startami w sezonie. Czasami wejście na odpowiedni poziom chwilę zajmuje - powiedział PAP Lisek (OSOT Szczecin).

 

Dodał, że pomimo długiego sezonu planuje startować w wielu mityngach, a także pokazywać się jak najczęściej przed polską publicznością, bo takie starty są dla niego priorytetem w kalendarzu.

 

- Nawet szczególnie nie spoglądałem, ile wynosi minimum na MŚ, bo one jakoś tak naturalnie wychodziło mi w ostatnich latach. Ale tak - jeżeli skoczę powyżej 5,71 jutro w Sztokholmie, to będę zadowolony. Można więc powiedzieć, że taki jest cel - wskazał z uśmiechem Lisek.

 

Biało-czerwoni rywalizowali będą m.in. z rewelacyjnym Amerykaninem Samem Kendricksem, a także mistrzem olimpijskim z Rio de Janeiro Brazylijczykiem Thiago Brazem.

 

Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) biegał już w tym sezonie w Hiszpanii na 1500 m, czyli na dystansie, na który przestawia się w ostatnich latach. Pomimo krótkiego stażu w światowej stawce na 1,5 km Polak zdołał już zostać wicemistrzem Europy na otwartym stadionie w Berlinie w ubiegłym roku, a także halowym mistrzem Starego Kontynentu w Glasgow.

 

Cały czas podkreśla jednak, że nadal chce szybko biegać na 800 m, bo z tego dystansu się wywodzi i szybkość zawsze musi być jednym z jego atutuów w rywalizacji na 1500 m. Dobry finisz - szczególnie przy biegach o średnim tempie, a takie często zdarzają się podczas imprez mistrzowskich, daje realne szane walki z afrykańską koalicją specjalistów od biegów średnich.

 

Rywalizacja na 800 w Sztokholmie nie będzie zaliczana na klasyfikacji generalnej cyklu, w której zawodnicy walczą o pokaźne nagrody finansowe oraz diamenty.

 

W innych "diamentowych" konkurencjach ciekawie zapowiada się m.in. rywalizacja w rzucie dyskiem panów pomiędzy reprezentantem gospodarzy Danielem Stahlem a Jamajczykiem Fedrickiem Dacresem. W skoku w dal kibice będą mogli podziwiać reprezentanta RPA Luvo Manyongę. Faworytem biegu na 800 metrów będzie Amerykanin Michael Norman, który przebiegł już ten dystans w tym sezonie w czasie 43,45. W skoku wzwyż zaprezentuje się najbardziej utytułowana w ostatnich latach zawodniczka na świecie Rosjanka Marija Łasickiene, a za faworytkę rywalizacji pań na 5000 należy uznać Kenijkę Hellen Obiri.

 

To trzeci z 14 mityngów Diamentowej Ligi. Kolejny zaplanowany jest 6 czerwca w Rzymie.

 

Transmisja Diamentowej Ligi w czwartek w Polsacie Sport Extra. Początek o godzinie 20:00.