Anwil po raz 11. wystąpi w rywalizacji o mistrzowski tytuł. W dorobku ma dwa złote (2003, 2018), osiem srebrnych i dwa brązowe medale. Zespół z Włocławka miał mniej czasu na odpoczynek niż jego finałowy przeciwnik Polski Cukier Toruń. Do rywalizacji o złoto awansował po pięciomeczowej batalii, w której przegrywał już 0-2. Wyeliminował najlepszą po fazie zasadniczej Arkę Gdynia, wygrywając kluczowe spotkanie na parkiecie rywala. W ćwierćfinale, który był powtórką ubiegłorocznego finału, włocławianie pokonali Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 3-0.

 

"Od samego początku wierzyliśmy w sukces. To, że wygraliśmy trzy ostatnie i najważniejsze mecze z Arką, mimo że wcześniej przegraliśmy pięć meczów z nimi, ma dla nas duże znaczenie. Potwierdza się, że nieważne jak zaczynasz, ale jak kończysz" - ocenił Szewczyk.

 

Dodał, że zespół jest już skupiony na dwóch pierwszych meczach w Toruniu.

 

"Musimy przerobić playbook, czyli zagrywki przeciwnika, i przypomnieć charakterystykę zawodników. W sezonie zasadniczym przegraliśmy z Polskim Cukrem u siebie w domu, ale na wyjeździe ich pokonaliśmy. To będzie finał ofensywny i taktyczny, jeśli chodzi o obronę" - stwierdził doświadczony podkoszowy.

 

Prezes klubu z Włocławka Arkadiusz Lewandowski powiedział PAP, że nie wierzy w szybkie rozstrzygnięcie finału i rezultat 4-0 - bez względu na to dla kogo.

 

"Kolejny sezon pisze historię - zarówno naszego klubu, jak i całej koszykówki męskiej w naszym kraju. Fajna sprawa, że wróciliśmy od 0-2 na 3-2, a w zasadzie od 0-5, bo przed naszymi wygranymi było pięć porażek z Arką w tym sezonie. Trzy najważniejsze triumfy są jednak po naszej stronie" - podkreślił Lewandowski.

 

Dodał, że o derbach w wielkim finale mówią wszyscy w regionie - we Włocławku i Toruniu.

 

"Nie zaczęliśmy jeszcze sprzedaży biletów, ale z uwagi na zainteresowanie kibiców nie spodziewam się, że będzie ona trwała dłużej niż pół godziny. Podobnie było w Toruniu. Tam wykonano wielki ukłon w stronę naszych kibiców - wydzielając sektory dla fanów z Włocławka. Bilety były dedykowane do zakupu przez osoby z Włocławka, więc absolutnie frontem do klienta. Atmosfera będzie świetna i gorąca, więc oba mecze w Toruniu przy 5 tysiącach widzów zapowiadają się świetnie" - wskazał prezes włocławian.

 

W jego ocenie Polski Cukier jest zespołem zupełnie innym niż Arka - bardzo dobrze zbilansowanym.

 

"Ograli szybko Stelmet w półfinale. Rok temu wygrali z nimi rywalizację o brąz. To bardzo mocny personalnie zespół. Dużo w nim talentu. My jednak też mamy swoje atuty i bronimy mistrzostwa Polski. Liczę na to, że to my wygramy. Nie wierzę w wynik 4-0 dla nas czy dla nich. Życzyłbym sobie rezultatu 4-2 i wygranej decydującego meczu w naszej hali. Rok temu zdobyliśmy tytuł na wyjeździe, a teraz chcielibyśmy u siebie" - stwierdził Lewandowski.

 

WYNIKI I TERMINARZ ENERGA BASKET LIGI