W finale nie zagra najlepsza drużyna rundy zasadniczej Energa Basket Ligi, czyli Arka Gdynia. Gdynianie prowadzili w półfinale z Anwilem - mistrzem Polski sprzed roku - już 2:0, ale przegrali dwa razy we Włocławku i decydujący mecz u siebie przy komplecie ponad 4000 widzów. Włocławianie są w finale, mimo że przez całe play-offy (i tak samo będzie w finale) muszą sobie radzić bez kontuzjowanego najlepszego środkowego Josipa Sobina.

 

Mistrzowie zaczynali play-off jako rozstawieni z numerem 4, więc teoretycznym, matematycznym faworytem jest Polski Cukier Toruń, numer 2 rundy zasadniczej. Torunianie na dodatek ani w ćwierćfinale z Kingiem Szczecin, ani w półfinale ze Stelmetem Eneą BC Zielona Góra nie przegrali meczu. Jednak Anwil w rywalizacji z Arką pokazał, że dostosowanie się do rywala i jego sposobu gry to jego bardzo mocna strona, a ani King, ani Stelmet nie potrafiły tego zrobić.

 

Atutem włocławian jest na pewno bardzo dobra i silna fizycznie formacja zawodników obwodowych, którzy tłamszą rywala w obronie i potrafią wykorzystać swoje atuty w ataku, także pod koszem. To może być problem torunian, którzy na pozycjach 1 i 2 mają wyłącznie niskich graczy, słabszych fizycznie od zawodników Anwilu.

 

Włocławianie mają także świetnego lidera punktowego w postaci Ivana Almeidy, który co prawda podczas tych play-off walczy z kontuzją, ale choćby w piątym meczu z Arką (grając bez treningu) trafił 5 na 5 rzutów za trzy punkty. Zawodnik z Wysp Zielonego Przylądka był MVP rundy zasadniczej poprzedniego sezonu Energa Basket Ligi, ale nie ma jeszcze w kolekcji MVP finałów EBL. Ten tytuł rok temu przypadł Kamilowi Łączyńskiemu, rozgrywającemu Anwilu.

 

Torunianie powinni mieć znaczącą przewagę pod koszem, gdzie - nawet po kontuzji swojego największego centra Przemysława Karnowskiego (na pewno nie zagra w finale) - mają aż czterech klasowych graczy. Są to dwaj aktualni (Aaron Cel, Krzysztof Sulima) i jeden były (Damian Kulig) reprezentanci Polski oraz kadrowicz Senegalu Cheikh Mbodj.

 

Teoretycznie uboga po kontuzji Sobina formacja podkoszowa Anwilu, z 39-letnim Michałem Ignerskim i dwa lata tylko młodszym Szymonem Szewczykiem, nie powinna mieć z torunianami szans, ale trener Anwilu Igor Milicić na pewno zastosuje szereg obron strefowych, żeby braki swojego zespołu ukryć. Nie zmienia to faktu, że ten sposób obrony torunianie mogą znakomicie wykorzystać na swoją korzyść, jeśli będą trafiać z dystansu.

 

Trenerem Polskiego Cukru jest Słoweniec Dejan Mihevc, który nie ma w Polsce tak znakomitej reputacji jak Milicić, ale w głosowaniu ligowych szkoleniowców rok temu został trenerem roku (mimo że zajął trzecie miejsce w tabeli końcowej), a ma na koncie także wcześniej zdobyte mistrzostwo Słowenii. Pod jego ręką torunianie grają bardzo zespołowo i umiejętnie wybierają sposób gry pod rywala, obnażając bezlitośnie jego słabsze strony. Czyli… dokładnie tak jak Anwil.

 

Ciekawe, czy znaczenie będzie miało zmęczenie półfinałami, bo Anwil miał przed finałem tylko trzy dni przerwy, a torunianie aż siedem. W przypadku dłuższej rywalizacji (zaplanowano siedem meczów w 16 dni) może to mieć znaczenie. Koszykarze Polskiego Cukru mogą też liczyć na swoją nietypową halę, w której trybuny nikną w ciemności, przez co trudno się tam trafia za trzy punkty przeciwnikom. Paradoks polega na tym, że jako jedyni w Toruniu w tym sezonie wygrali… koszykarze Anwilu, a paradoks do kwadratu - że grali wtedy w zupełnie innym składzie, jeszcze bez Almeidy i Ignerskiego, za to z trzema zawodnikami, których później oddali do innych klubów, żeby zrobić miejsce w składzie dla Kabowerdeńczyka (jak nazywa się obywateli Republiki Zielonego Przylądka).

 

Bilety na pierwsze mecze w Toruniu (czwartek i sobota) rozeszły się błyskawicznie, kibice stali po nie w ogromnych kolejkach, a sprzedawano je także we Włocławku. Wszak oba miasta dzieli zaledwie 50 kilometrów. Tak „sąsiedzkiego” finału nie było od 2012 roku, kiedy o mistrzostwo - w siedmiu meczach - rywalizowały Asseco Prokom Gdynia i Trefl Sopot. Nie ma wątpliwości, że tym razem na każdym meczu finału będzie komplet widzów - prawie 6000 kibiców w Toruniu i prawie 4000 we Włocławku.

 

Typy komentatorów i ekspertów Polsatu Sport na finał Energa Basket Ligi:

 

Łukasz Cegliński 4:2 dla Anwilu

Marcin Muras 4:1 dla Polskiego Cukru

Tomasz Jankowski 4:2 dla Anwilu

Rafał Juć 4:3 dla Anwilu

Adam Romański 4:3 dla Polskiego Cukru

 

W cieniu finału w rywalizacji o trzecie miejsce i brązowe medale zmierzą się dwie drużyny mocno rozczarowane, bo ich celem - głośno deklarowanym - było mistrzostwo Polski. Dla Arki Gdynia i Stelmetu Enei BC Zielona Góra to będzie krótka rywalizacja (w formule mecz i rewanż), a w takiej sytuacji zwykle przewagę ma zespół, który miał krótszą przerwę. Nie tylko to jednak przemawia za Arką, która ma młodszy zespół z wieloma (jak podkreślał wiele razy trener Przemysław Frasunkiewicz) zawodnikami „głodnymi” i dopiero uczącymi się gry w play-off. Dlatego powszechnym faworytem tej rywalizacji - także wszystkich komentatorów i ekspertów Polsatu Sport - są gdynianie.

 

Więcej o rywalizacji w finale Energa Basket Ligi i typach ekspertów Polsatu Sport w materiale wideo #StudioAdRom Max na YouTube  znajdziecie TUTAJ

 

Transmisje finałów play-off Energa Basket Ligi (do czterech zwycięstw) na antenach sportowych Polsatu:

30 maja (czwartek) - mecz 1, Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport Extra, godz. 17.00

1 czerwca (sobota) - mecz 2, Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport Extra, godz. 17.30

4 czerwca (wtorek) - mecz 3, Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń, Polsat Sport Extra, godz. 17.30

6 czerwca (czwartek) - mecz 4, Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń, Polsat Sport Extra, godz. 17.00

9 czerwca (niedziela) - mecz 5, Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport, godz. 17.00

12 czerwca (środa) - mecz 6, Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń, Polsat Sport, godz. 17.00

14 czerwca (piątek) - mecz 7, Polski Cukier Toruń - Anwil Włocławek, Polsat Sport, godz. 19.30

 

Transmisje meczów o trzecie miejsce w Energa Basket Lidze (mecz i rewanż):

31 maja (piątek) - Stelmet Enea BC Zielona Góra - Arka Gdynia, Polsat Sport Extra, godz. 17.15

3 czerwca (poniedziałek) - Arka Gdynia - Stelmet Enea BC Zielona Góra, Polsat Sport, godz. 20.00