Hiszpański szczypiornista jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników kieleckiej drużyny. W Final Four Ligi Mistrzów zagra już po raz szósty, a trzeci w barwach drużyny z Kielc. To właśnie Aginagalde wykonywał w 2016 roku decydujący rzut karny w pamiętnym finale z Telekomem Veszprem. Piłka, która wtedy trafiła do bramki węgierskiej drużyny teraz jest ozdobą jego kolekcji.

 

- Mam ją w domu w Kielcach. Ale miejsca jest dosyć, druga piłka też się zmieści – powiedział z uśmiechem kołowy 16-krotnych mistrzów Polski. Dodał, że sam awans do Final Four to ogromny sukces, ale jego zespół nie zamierza się tym zadowolić. - Aby znaleźć się w gronie czterech najlepszych drużyn musieliśmy pokonać faworyzowane Paris Saint-Germain, ale nie chcemy na tym poprzestać. Do Kolonii nie jedziemy w roli turystów. Może i nie jesteśmy faworytem, ale walczymy o swoje marzenia – zapewnił 36-letni zawodnik.

 

Po raz pierwszy w Final Four LM zagra natomiast Arciom Karalek. 23-latek do Kielc trafił przed tym sezonem z francuskiego Saint Raphael Var Handball. - To coś niesamowitego. To mój dopiero pierwszy sezon w Lidze Mistrzów i od razu zagram w Kolonii. Są zawodnicy, którzy przez całe życie grają w tych rozgrywkach i ani razu tam nie byli – zaznaczył kołowy PGE VIVE.

 

Do tej pory jedynym Białorusinem, który zagrał w Final Four był słynny Siergiej Rutenka. - My z "Vladem" (Władysław Kulesz, rozgrywający kieleckiej drużyny – PAP) jesteśmy kolejnymi. Rutenka sześciokrotnie wygrał Ligę Mistrzów, my jeszcze ani razu, ale mamy jeszcze czas – dodał z uśmiechem Karalek.

 

Kolejnym debiutantem w zespole 16-krotnych mistrzów Polski jest bramkarz Vladimir Cupara. Serb po sezonie odejdzie z Kielc do Telekomu Veszprem, z którym VIVE zmierzy się w sobotę w Kolonii. - Mam dodatkową motywację. Z jednej strony chcę się dobrze pożegnać z obecnym klubem, ale też pokazać z dobrej strony przed przyszłym. Nie będzie żadnego odpuszczania, chcę zagrać w finale – zapewnił Cupara, który postawą w ostatnich spotkaniach i ekspresyjnym okazywaniem uczuć podczas meczów zapewnił sobie sympatię kieleckich fanów.

 

- To dla mnie wielki sezon. Na początku miałem problemy, ale z każdym miesiącem czułem się lepiej. Więcej rozumiałem, znalazłem radość i obecnie jestem niesamowicie szczęśliwy, że tutaj jestem. Takie jest życie, że muszę teraz odejść, ale mam nadzieję, że wrócę tu za kilka lat – dodał bramkarz, który przed tegorocznym Final Four jest pełen optymizmu.

 

- Do Kolonii jedziemy walczyć o tytuł. Chcemy zrobić coś specjalnego. Nie mamy nic do stracenia. Znamy swoją siłę i zamierzamy ją wykorzystać – zapewnił Serb.

 

WYNIKI I TERMINARZ LM