Kowalski: Jest awans, ale uczymy się gry z innych elementarzy

Piłka nożna
Kowalski: Jest awans, ale uczymy się gry z innych elementarzy
Fot. Cyfrasport

Polacy wyszli z grupy podczas mundialu U-20 po remisie z Senegalem 0:0. Literalnie jest to sukces, bo spodziewaliśmy się, że oba mecze z poważnymi rywalami w naszej grupie (Senegal, Kolumbia), mogą zakończyć się dotkliwymi porażkami i teza, że nie pasujemy do tego turnieju (dostaliśmy się niego jako organizatorzy) zostałaby obroniona. Okoliczności, a przede wszystkim styl awansu drużyny Jacka Magiery, budzą jednak, najdelikatniej mówiąc, mieszane uczucia.

Z jednej strony postawiliśmy się Senegalowi (też wystarczał mu remis i wystąpił w dość mocno rezerwowym składzie), zagraliśmy dobrze i odpowiedzialnie w obronie, nie przegrywaliśmy walki w bezpośrednich starciach (jak z Kolumbią), z drugiej nie byliśmy w stanie nic wykreować.
 
Ani w tym meczu, ani w pierwszym z Kolumbią (starcia ze słabiutkim Tahiti celowo nie liczę) nie stworzyliśmy ani jednej dobrej sytuacji na gola! To jest wręcz niebywałe we współczesnej piłce. Nie było w grze naszej drużyny odrobiny ryzyka, próby gry jeden na jednego, przyjęcia kierunkowego, zmiany tempa, jakiegokolwiek zaskoczenia rywala.
 
Po przechwytach w środkowej strefie boiska, które trzeba przyznać, nawet dość często się zdarzały, natychmiast traciliśmy piłkę, bo nikt nie był w stanie dobrze podać nawet na kilka metrów, skorzystać z błędu rywala. Mało tego, nawet stałe fragmenty gry, rzuty wolne i rożne kompletnie nic nie przynosiły, nie oddawaliśmy strzałów, przegrywaliśmy walkę w powietrzu, brakowało pomysłu na rozegranie. Podsumowując: mieliśmy bardzo ubogie środki wyrazu.

 

Powie ktoś, że cel uświęca środki i będzie miał rację. Liczył się przede wszystkim awans. Trzeba oddać selekcjonerowi Jackowi Magierze, że jednak potrafił ustawić drużynę taktycznie i przygotować ją mentalnie do konsekwentnej gry, która miała na celu uniknięcie straty gola. Przecież nie chodziło o to, aby przegrać pod ładnym meczu 2:3. To była zdroworozsądkowa do bólu gra w piłkę podczas wielkiego turnieju. Rzemiosło, ale jednak w bardzo słabym wydaniu. Bo przecież solą tego wszystkiego są stworzone sytuacje i strzały na bramkę. Generalnie o to w piłce nożnej chodzi.

 

A nie mam wrażenia, że ten zespół i tych zawodników stać na inna grę, jeśli zajdzie taka konieczność, że to są dobrze technicznie wyszkoleni zawodnicy tylko jeszcze tego nie pokazali. Jak mówi nestor wśród polskich trenerów Bobo Kaczmarek, można było się przekonać, że Senegalczycy i Kolumbijczycy uczyli się gry w piłkę z zupełnie innych elementarzy niż my.

 

Co dalej? Wbrew pozorom to wcale nie musi być koniec. W 1/8 finału (najprawdopodobniej w Włochami) powtórka z tego co widzieliśmy w środę w Łodzi nie musi być bolesna i znów może okazać się skuteczna. Gra na remis… może dogrywka… rzuty karne… A wtedy do dyspozycji mamy w bramce Radosława Majeckiego, mówiąc bez wielkiej przesady, jednego z trzech najlepszych bramkarzy mundialu. 

 

Niepoprawne marzenia? Pamiętajmy, że to jednak futbol młodzieżowy, tutaj wszystko jest możliwe.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELE MŚ U-20

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze