W czwartkowe popołudnie portal "Łączy Nas Piłka" poinformował, że Drągowski doznał kontuzji i nie zagra na mistrzostwach Europy U-21. W jego miejsce powołany został Mateusz Lis. To oficjalna informacja, a nieoficjalne doniesienia są takie, że Drągowskiego nie podobała się pozycja numer dwa w reprezentacji Czesława Michniewicza. Dlatego zdecydował, że nie pojedzie na turniej we Włoszech i w San Marino.

 

- Szkoda mi tej decyzji Bartka - mówi w kolejnym odcinku Prawdy Futbolu Roman Kołtoń. - Szkoda mi Drągowskiego, bo będzie musiał żyć z tą decyzją. Powiecie mi, że można sobie radzić z taką decyzją, przykład Kamila Grabary o tym świadczy. On odmówił trenerowi Dornie, ale później postawił na niego Michniewicz, u którego Grabara przebił się z numeru trzy na zasłużony numer jeden. Piłkarski los, jeśli chodzi o Drągowskiego, da nam jeszcze różne historie - twierdzi Kołtoń.

 

Miniona runda wiosenna była dla polskiego piłkarza bardzo dobra. W styczniu został wypożyczony z Fiorentiny do Empoli, gdzie rozegrał kilka kapitalnych spotkań, którymi zapisał się w pamięci włoskich kibiców. Mimo to nie zdołał uchronić swojego klubu od spadku z Serie A. Dlatego latem albo zostanie we Florencji albo trafi do innego klubu na Półwyspie Apenińskim. Mówi się nawet o zainteresowaniu Romy.

 

- Teraz mówi się, że Polak może trafić do Romy. Po odejściu Alissona, szwedzki bramkarz Robin Olsen nie bronił pewnie. To by była życiowa szansa - pójść z Florencji do Romy na pierwszego bramkarza. Za rok, za dwa, za trzy, to może być jeszcze lepiej ukształtowany golkiper. Nie jestem za tym, żeby definitywnie z niego rezygnować, ale dla mnie to jest przykra sytuacja. To jest samobój "Drążka". To jest moja Prawda Futbolu - mówi Kołtoń.

 

Cały odcinek "Prawdy futbolu" znajdziecie TUTAJ.