Wygrana Ruiza z z Joshuą o mistrzostwo świata IBF, WBA i WBO w boksie to na pewno jedna z największych sensacji w zawodowym boksie w wadze ciężkiej. Może największa w XXI wieku. Większą niż Cassiusa Claya nad Sonym Listonem w ich pierwszej walce, gdy z 46 akredytowanych dziennikarzy aż 43 typowało zwycięstwo Listona, a jeden (Joe Nicholas z New York Times) odmówił relacjonowania walki uznając ją za „missmatch”.

 

Chyba większą niż wygrana Boustera Douglasa z Mikem Tysonem w Tokio w 1990 roku (10 r KO), gdy tylko jeden z dziennikarzy (z gazety „Columbus Dispatch”, rodzinnego miasta Douglasa) typował wygraną Bustera, a bukmacherzy obstawiali Tysona nawet 42:1. W moim odczuciu też większą niż porażka Lennoxa Lewisa z Rahmanem czy Władimira Kliczki z Rossem Puritym….

 

Ruiz leżał w tej walce jako pierwszy w 3 rundzie. W tym samym starciu dwa raz padł Joshua i tylko gong uchronił go przed porażką. Ale w siódmej rundzie już nic nie mogło go uratować. Po dwóch nokdaunach sędzia ringowy Michael Griffin przerwał pojedynek. Czy słusznie? Zawsze można dyskutować, bo "AJ" stał, opierał się o liny. Ale nie reagował na słowa arbitra, aby podszedł do niego. Sędzia miał więc prawo przerwać walkę i Joshua, jak prawdziwy dżentelmen, nie obarczał go winą za to, co zrobił.

 

Ruiz przeszedł więc do historii, jako pierwszy meksykański bokser zdobył mistrzostwo świata wagi ciężkiej (wcześniej ta wojownicza nacja miała 153 mistrzów świata w boksie, ale nigdy w królewskiej kategorii).

 

W kontrakcie na walkę była klauzula o rewanżu. Promotor Joshuy Eddie Hearn już zapowiedział, że zostanie uruchomiona i jesienią w Anglii dojdzie do rewanżu. Na pewno wywoła wielkie zainteresowanie.

 

Przyznam się, że należałem do tych, którzy nie wyobrażali sobie, że Joshua przegra z meksykańskim tłuścioszkiem, warunkami fizycznymi i stylem boksowania przypominającym Adama Kownackiego. Adam też miał ofertę walki z Joshuą i odmówił uznając, że ma za mało czasu na perfekcyjne przygotowania. Ruiz Jr zaryzykował i się opłaciło. Może szkoda, ze Kownacki nie podjął takiego ryzyka. Można dywagować.

 

Jedno jest pewne. To, co zrobił Ruiz Jr, powinno być wzorem dla Kownackiego. Mam nadzieję, że i on wywoła jeszcze w USA bokserskie trzęsienie ziemi. Może nawet 10 w skali Richtera i zmiecie Deontaya Wildera.