Drzyzga i Swędrowski z pewnością kojarzą się kibicom z meczami polskiej reprezentacji. To właśnie oni komentowali najważniejsze wydarzenia z udziałem Biało-Czerwonych w ostatnich latach.

- Jest wspaniale, ponieważ żyjemy w siatkarskim śnie. Nasza stacja zajmuje się tym sportem od wielu lat mamy szczęście, że załapaliśmy się na świetny okres z sukcesami Polaków i Polek. Teraz czekamy na medal olimpijski. Siatkarze będą spełnieni, a my w tych ich osiągnięciach się pławimy – przyznał Drzyzga.

Przez wiele lat pracy w siatkarskim środowisku były chwile bardzo dobre, jak i te złe. To właśnie te piękne momenty podczas pracy, przy polskiej reprezentacji utkwiły Swędrowskiemu najmocniej w pamięci.

- Zacznę od mojego pierwszego turnieju w 2003 roku. Był to turniej kobiet i pierwszy medal po wielu latach. Komentowałem wtedy ledwie pięć lat siatkówkę w telewizji. Później przyszedł 2006 rok i moment przełomowy dla męskiej siatkówki. Mecz Polska – Rosja utkwił w mojej pamięci. Należy też przypomnieć mistrzostwa świata w 2014 roku w Polsce oraz ten ostatni turniej w Turynie, kiedy już dwa razy się pakowaliśmy z myślą, że odpadniemy. Szukaliśmy lotów powrotnych, a zakończyło się finałem i złotym medalem – powiedział Swędrowski.

Drzyzga, który w przeszłości był zawodnikiem, może z pewnością porównać pracę komentatora z karierą zawodnika. Jak przyznaje, to bardzo pomaga mu w pracy, a obecność Swędrowskiego powoduje, że świetnie się uzupełniają przy komentowaniu spotkań.

- Nie pamiętam już, jak grałem,ale to całkiem dwie inne sprawy. Teraz dochodzi trzecia, czyli syn na boisku reprezentujący nasz kraj, przez co serce bije jeszcze mocniej. W samej pracy czuje się swobodnie, ponieważ mam wiedzę siatkarską, która mi pomaga. Podoba mi się styl komentowania naszej stacji. Z Tomaszem się dogaduje, ponieważ się uzupełniamy, a on zawsze wyłapie i poprawi moje błędy. W dodatku wie, jak wymawia się wszystkie nazwiska – dodał Drzyzga.