Piątkowe spotkanie między tymi drużynami było bardzo wyrównane, ale tylko w pierwszej połowie. W kolejnych kwartach Stelmet Enea zaczął zdobywać przewagę, bo mógł liczyć na dobrą dyspozycję Darko Planinicia oraz Markela Starksa. Ostatecznie zielonogórzanie wygrali 95:77, co stawia tę ekipę w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem.

 

- Obie drużyny są na takim etapie, gdzie naturalnie brakuje motywacji, ale wciąż walczymy o brąz. Gdyby to nie miało znaczenia, to takie mecze by się nie odbywały. Próbowałem znaleźć zawodników, którzy dzisiaj gotowi do gry i to się udało w drugiej kwarcie. Mamy zwycięstwo, ale jesteśmy świadomi, że Arka ma potencjał, a zawodnicy tej ekipy potrafią sprawić problemy każdemu zespołowi - tłumaczył trener Igor Jovović.

 

Teraz Arka, aby sięgnąć po brąz, będzie musiała wygrać różnicą co najmniej 19 punktów. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Wielu zawodników ekipy z Gdyni narzeka na urazy, a to sprawia, że ławka rezerwowych nie jest zbyt długa. Trzeba również pamiętać, że wcześniej zgodę na wyjazd do USA otrzymał Marcel Ponitka. Nie do końca znany jest więc ostateczny skład tego zespołu na ostatni mecz sezonu.

 

- Niestety gramy w 5-6. Urazy spowolniły nas już w półfinale - brakowało Filipa Dylewicza i Roberta Upshawa, czyli wysokich graczy. Dodatkowo od jakiegoś czasu Josh Bostic też ma uraz, ledwo biega. Łapeta również doznał kontuzji. Mieliśmy siłę i energię, aby grać 20 minut. Niestety, tak to wygląda na ten moment - mówił po ostatnim meczu trener Przemysław Frasunkiewicz.

 

Arka znana jest ze swoich rzutów z dystansu i szczególnie na ten element będą musieli uważać goście. Stelmet Enea z pewnością będzie próbować odpowiednio wykorzystać w polu trzech sekund zarówno Adama Hrycaniuka, jak i Darko Planinicia.

 

Mecz Stelmet Enea - Arka Gdynia rywalizacji o brązowe medale Energa Basket Ligi w poniedziałek o godz. 20:30. Początek transmisji w Polsacie Sport od godz. 20:00.