- Jesteś wojowniczką? - pytał Ewelinę Lisowską Przemysław Iwańczyk, przygotowujący nowy odcinek magazynu Atleci.

 

- Myślę, że tak. Trenuję dwa razy w tygodniu od dwóch i pół roku.

 

- Co Cię skłoniło do tego, by zacząć uprawiać mieszane sztuki walki?

 

- Sprawy zawodowe. Kręciłam teledysk i musiałam wcielić się w rolę fighterki. Dlatego zapisałam się na zajęcia i tak mi się spodobało, że zostałam.

 

- Co takiego Cię ujęło w tej dyscyplinie sportu?

 

- Przede wszystkim ta dyscyplina ma charakter. Jest trudna, opanowanie techniki to nie ot takie uderzanie przypadkowych ciosów, tutaj pracuje głowa. Ten sport angażuje też mięśnie całego ciała, a ja mogę się przy nim wyżyć. Bardzo mi się to podoba. Od samego początku mam zajęcia indywidualne, więc dużo więcej mogę się nauczyć i na bieżąco poprawiać błędy.

 

- Śpiewanie piosenek wiąże się z jakąś subtelnością, a tu jest zupełnie inny biegun.

 

- Nie, na scenie też musi być energia. Ten sport jest jak najbardziej zbliżony do tego, co robią codziennie. Czyli daję czadu!

 

Z Lisowską rozmawiał też drugi autor magazynu Atleci Paweł Januszewski.

 

- Nie każdemu mężczyźnie wystarczyłoby odwagi, by wejść do tej klatki. Po co Ty do niej wchodzisz?

 

- Na razie robię to z czystej pasji, nie planuję żadnych zawodowych walk. Ale wiadomo, że fajnie jest mieć w życiu cel. Chciałabym kiedyś spróbować walki amatorskiej, zmierzyć się z kimś na zupełnie nienagłośnionych zawodach, gdzie byłabym incognito. Mogłabym sprawdzić swoje siły i przyjąć na siebie ciosy. To by była dla mnie nowość, bo na razie uderzam w tarczę i w trenera.

 

- Na pewno nie myślisz o zawodowej karierze?

 

- Nie myślę, ale muszę przyznać, że bardzo podziwiam sportowców. To jest bardzo ciężka praca. Czasem po treningu wychodzę taka zmordowana, że od razu myślę: " nie, w życiu nie chciałabym zajmować się tym zawodowo". Na trening jednak wracam, ale cieszę się, że na co dzień  zajmuję się czymś innym i mam w tym więcej swobody. A tego sportu wystarczy mi na tyle, na ile go trenuję.

 

Cała rozmowa z Eweliną Lisowską oraz z jej trenerem Karolem Koskiem w załączonym materiale wideo.