W poniedziałek reprezentacja Nigerii do lat dwudziestu przegrała 2:3 z Senegalem w 1/8 finału mistrzostw świata. Ekipa miała opuścić hotel w Łodzi już we wtorek i polecieć do Abudży, jednak zarówno piłkarze jak i członkowie sztabu nie wymeldowali się w terminie. Powiadomiona została nawet policja, w razie gdyby zespół z Afryki postanowił "okupować" obiekt Ambassador Premium.

 

Powodem tej swoistej niesubordynacji jest to, że drużyna nie otrzymała od nigeryjskiego związku obiecanych pieniędzy za awans, pobyt na zgrupowaniu i grę w turnieju - każdy z nich miał dostać po pięć tysięcy dolarów. W związku z brakiem przelewów zespół rozpoczął strajk, dopóki sprawa nie zostanie rozwiązana. Nikt nie dał wiary zapewnieniom prezesa tamtejszej federacji, jednak sytuację udało się nieco załagodzić sekretarzowi generalnemu, który obiecał, że po przylocie do Abudży pieniądze zostaną przekazane zawodnikom i członkom sztabu.

 

Nie wszyscy wierzą w te zapewnienia, ale "Latające Orły" opuściły Łódź i obecnie przebywają w jednym z podwarszawskich hoteli. Według planu, w środę opuszczą Polskę i ostatecznie wrócą do swojego kraju.