Wcześniejsze informacje znalazły oficjalne potwierdzenie. 30-letni Kownacki (19-0, 15 KO) ma to co chciał, walkę z Arreolą, która ma poprzedzić pojedynek z Deontayem Wilderem, mistrzem świata organizacji WBC. 3 sierpnia, w Barclays Center na Brooklynie, Polak zmierzy się z byłym rywalem Tomasza Adamka, 38-letnim Arreolą (38-5-1, 33 KO). Walkę pokaże otwarta telewizja FOX i będzie to główne wydarzenie wieczoru w Nowym Jorku.

 

Wcześniejsze plotki, że Kownacki zmierzy się z Robertem Heleniusem nie znalazły więc potwierdzenia, podobnie jak informacje, gdy okazało się, że jego rywalem będzie jednak Arreola, o możliwym przeniesieniu tej walki na wrzesień, do Los Angeles, gdzie Wilder da rewanż Luisowi Ortizowi. Barclays  Center to najlepsze miejsce dla urodzonego w Łomży Polaka, a Arreola, to moim zdaniem, na tę chwilę, bardzo dobry przeciwnik dla Kownackiego.

 

„Baby Face”, gdy rozmawiałem z nim jakiś czas temu w Warszawie, mówił wprost, że chce  walki z Arreolą. Al Haymon, doradca Polaka, obiecał i dotrzymał słowa. Rywal jest rozpoznawalny, ma za sobą wiele ciężkich walki, bił się trzy razy o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, ale najlepsze lata ma za sobą. A Kownacki przygotowywany jest do wielkich wyzwań, które dopiero nadchodzą i „The Nightmare” byłby dla niego wymarzonym przeciwnikiem. Takim, który mimo niewątpliwych osiągnięć na zawiesi zbyt wysoko poprzeczki.

 

Polak ma swoich kibiców, Arreola może liczyć na Meksykanów, którzy mają wreszcie swojego mistrza wagi ciężkiej po sensacyjnym zwycięstwie Andy Ruiza Jr z Anthonym Joshuą, więc ich zainteresowanie królewską kategorią zapewne znacznie wzrośnie. Do tego Arreola był, jest i pozostanie wojownikiem, którego nie trzeba szukać w ringu. Lubi się bić, tak jak Adam.

 

Oczywiście to już nie jest ten Arreola, którego pokonał Adamek w Ontario, czy wcześniej zmusił do poddania Witalij Kliczko. Nie ma też już takiej odporności jak w pierwszej walce z Bermane Stiverne’em. Ale z pewnością nie można go lekceważyć, bo jak trafi czysto, to potrafi wykorzystać szansę. Arreola ma podobne warunki fizyczne do Kownackiego, wagę zbliżoną do Polaka mieszkającego od lat w Nowym Jorku, i taki jak nasz ”Baby Face” charakter wojownika.

 

Ale 3 sierpnia nie będzie faworytem. Właściwie wszystkie atuty będą po stronie Kownackiego, choć raz jeszcze powtórzę, że tym bardziej musi mieć się na baczności, szczególnie w początkowej fazie walki, która moim zdaniem długo nie potrwa, bo Arreola nie wytrzyma bombardowania, które Adaś mu zafunduje.

 

Tyle że to na razie scenariusz życzeniowy, choć pisany z dużą dozą prawdopodobieństwa. Potencjalna wojna dopiero za dwa miesiące, miejmy nadzieję że nic nie stanie na przeszkodzie, by do niej doszło.