Pojawienie się w bolidzie Latifiego, to z pewnością przemyślane działanie zespołu Williamsa. Szefowie wykonali w ten sposób ukłon w kierunku miejscowych kibiców, organizatorów wyścigu i... sponsorów. Nie trudno bowiem było przewidzieć, że Kanadyjczyk będzie się cieszyć w swoim kraju ogromnym zainteresowaniem mediów. Tak też było, o czym Williams poinformował na swoim koncie na Twitterze.

 

Podczas pierwszej sesji treningowej Latifi bardzo szybko spadł na ostatnie miejsce. Popełniał błędy, wypadł z jednego z zakrętów, a że nie ma też zmian, jeśli chodzi o tempo bolidów Williamsa, zespół z Grove znów zamknął stawkę. George Russell wyprzedził tylko Latifiego, a obaj  na jednym okrążeniu tracili ponad trzy sekundy do najszybszych.

 

A tymi najszybszymi znów byli kierowcy Mercedesa - Lewis Hamilton i Valtteri Bottas. Niemiecka ekipa wygrała wszystkie tegoroczne wyścigi Grand Prix i przed tym w Montrealu potwierdza, że ma ochotę na kolejne triumfy. Ma też jednak powód do niepokoju, pod koniec sesji treningowej w bolidzie Bottasa doszło do awarii silnika i problemów z ciśnieniem paliwa.

 

Zaciekle rywalizująca z Mercedesem ekipa Ferrari liczyła, że na torze im. Gillesa Villeneuve'a uda się pokazać moc, ale kolejny raz Charles Leclerc i Sebastian Vettel byli znacznie wolniejsi od największych rywali.

 

Wyścigi Formuły 1 można oglądać na kanałach Eleven Sports.