Historia challengera w Poznaniu sięga 1991 roku, kiedy po raz pierwszy rozegrano Polish Open. Taką nazwę poznański turniej nosił do 2000 roku. W tym czasie żaden singlista z Polski nie wygrał imprezy, natomiast mogliśmy pochwalić się sukcesami w deblu. Już pierwsza edycja padła łupem Tomasza Iwańskiego, który wraz z Belgiem Dickiem Normanem ograł w finale Sergio Cortesa i Vicente Solvesa.

 

Do 2004 roku żaden z naszych zawodników nie doszedł nawet do finału poznańskiego turnieju. W latach 2001-2003 zaprzestano organizacji imprezy, ale wróciła ona do łask pod nazwą Porsche Open. Piętnaście lat temu w finale zagrała polsko-francuska para Adam Chadaj/Stephane Robert, która po pokonaniu Tomasa Cibulca i Davida Skocha mogła świętować triumf.

 

Rok później po raz pierwszy imprezę wygrał w całości polski debel - Łukasz Kubot/Filip Urban, a ich sukces został powtórzony w 2006 roku przez parę Tomasz Bednarek/Michał Przysiężny. Cały czas polscy kibice czekali na zwycięstwo rodaka w singlu albo chociaż występ w meczu finałowym.

 

W 2011 roku Jerzy Janowicz przegrał jeszcze w decydującym meczu z Rui Machado, ale już rok później był w stolicy Wielkopolski bezkonkurencyjny. W finale wygrał z Francuzem Jonathanem Dasnieresem de Veigym 6:3, 6:3. 6 lat później w ślady Janowicza poszedł zaś Hubert Hurkacz. Wrocławianin w ostatnim spotkaniu turnieju rozbił Taro Daniela 6:1, 6:1.

 

Jeśli chodzi o debla, specjalistą od wygranych w ostatnich latach jest Mateusz Kowalczyk, który triumfował z dwoma różnymi partnerami w Poznaniu. W 2015 roku zrobił to z Rosjaninem Michaiłem Jeglinem, a przed rokiem sięgnął po tytuł wraz z rodakiem Szymonem Walkowem. Na koncie ma także dwa przegrane finały, w tym jeden w parze ze znakomitym Henri Kontinenem.

 

Czy w tym roku Hubert Hurkacz ponownie sięgnie po tytuł?

 

WYNIKI I TERMINARZ ATP CHALLENGERA W POZNANIU