- Przegraliśmy jako cały zespół, ale to ja biorę odpowiedzialność za rezultat. Dwa gole stracone w krótkim odstępie czasu zdecydowały o losach spotkaniach - stwierdził Krstajic na konferencji prasowej.

 

W 26. i 28. minucie na listę strzelców wpisał się Wiktor Cygankow, a po przerwie wynik jeszcze poprawili Jewhen Konoplianka (46, 75) i Roman Jaremczuk (59).

 

Serbscy dziennikarze zwrócili uwagę na złą - ich zdaniem - taktykę na mecz z Ukraińcami. W pierwszej połowie selekcjoner zdecydował się na ustawienie 3-5-2, w którym jego podopieczni w ogóle sobie nie radzili, a rywale oddali aż 16 strzałów. Po przerwie Serbowie grali 4-4-2, ale wcale nie było lepiej.

 

"To nasza najgorsza porażka od uzyskania niepodległości w 2006 roku. Byliśmy całkowicie bezsilni we Lwowie" - piszą dziennikarze, przypominając, że jeszcze za czasów Serbii i Czarnogóry zespół narodowy uległ Argentynie 0:6 w mistrzostwach świata w Niemczech.

 

- Nie jest nam łatwo, ale musimy się pozbierać, bowiem już w poniedziałek gramy z Litwą w Belgradzie - przekonuje Krstajic.

 

Tymczasem na portalach społecznościowych aż roi się od memów z nim w roli głównej. "Lepiej raz przegrać 0:5, niż pięć razy po 0:1" - to jeden z nich i z trenerem jako wypowiadającym te słowa... Na innym selekcjoner wymownym ruchem rąk zdaje się mówić: "Wszystko pod kontrolą...".

 

W pomeczowych komentarzach fanów mnóstwo jest odniesień do sytuacji w tabeli grupy B. Serbia z dorobkiem 1 pkt zajmuje ostatnie, piąte miejsce, a przed nią są Ukraina 7, Luksemburg 4, Portugalia 2 i Litwa 1. Dwa pierwsze zespoły rozegrały po trzy spotkania, pozostałe po dwa.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020