- Muszę uważać na to, co powiem, bo czuję, że Robert stoi za moimi plecami. Myślę, że było zdecydowanie lepiej niż można było się spodziewać - jak na pierwszy raz. Robert cały czas był w swoim żywiole, był sobą, a to jest najważniejsze. Było kilka momentów, w których szczególnie się ekscytował. Przyznaję mu plusik na zachętę przed kolejnymi wydarzeniami - powiedział Durniat, opisując współpracę z nowym kolegą.
 
W pewnym momencie gali catering dostarczył Burneice nawet... ulubionego steka. Jak ocenił on pracę jako komentator?
 
- Walki były hardkorowe! Ostatni pojedynek wiadomo - Najman nie zdążył odklepać. Skończyło się zgodnie z zapowiedzią. Wszystko wyszło bardzo pozytywnie. Następna gala będzie na pewno większa i lepsza - powiedział podekscytowany nową rolą Burneika.
 
Czy "Hardkorowy Koksu" za mikrofonem będzie stałym punktem programu kolejnych eventów FFF, czy może skusi się wejść do klatki?
 
- Po mnie można się spodziewać wszystkiego. Za mną nowe wyzwanie, bardzo mi się podobało - zakończył enigmatycznie Burneika.